27.05.2024, 20:36 ✶
Udaję odważnego jak Sauriel mi grozi, nadal stroję z żoną i siostrą
Przysłuchiwał się radosnemu szczebiotaniu siostry od czasu do czasu kiwając głową (domyśla się, że fiszbiny wszyte od razu w sukienki potrafią być czasami cholernie niewygodne i ogromnie współczuje kobietom tego dyskomfortu, owszem, wie co jest, nie żyje przecież pod kamieniem i tak, zamawia prenumeratę Czarownicy dla siebie - ale Walburga mu nie uwierzyła w to wyznanie i śmiała się perliście z jego żartów; tak to jest, gdy różnica wieku pomiędzy rodzeństwem wynosi prawie dekadę i niewiele o sobie się wie), dopóki na horyzoncie nie pojawił się Sauriel. Wzdrygnął się nieco wobec tej poufałości ze strony kuzyna swej żony (i wciąż nie mógł się nadziwić jak pięknie brzmiało słowo żona w stosunku do Vespery), zesztywniał, kiedy jego ramiona objęły jego sylwetkę. Wiedział już, że w tym uścisku nie było żadnej serdeczności, zanim jeszcze Rookwood zdążył wypowiedzieć pierwsze słowo.
Odwzajemnił jego uścisk, poklepał niby przyjacielsko po plecach i uśmiechnął się przy tym tak szeroko i sztucznie, aż rozbolały go policzki. — Ach, dziękuję, dziękuję, będę należycie dbał o moją Vesperę — i przy okazji o siebie, bo życiowy parkiet bywa u was niepokojąco śliski, dodał w myślach. Pierwsza groźba ze strony Rookwoodów została odhaczona i nie było to aż tak straszne, jak początkowo zakładał, choć spodziewał się, że to Augustus jako pierwszy wyperswaduje mu jakie konsekwencje może mieć zaniedbywanie małżeństwa. Cóż, jeszcze wszystko przed nim - podejrzewał, że mężczyzna wytoczy ciężkie działa, zważywszy na fakt, że był jej bratem bliźniakiem. Nie śmiał stawać pomiędzy ich więzią.
Sauriel odszedł, a Perseus poczuł, że zrobiło mu się gorąco. Poluzował więc muszkę i wrócił do rozmowy, choć nie miała już ona tak radośnie beztroskiego wydźwięku jak wcześniej.
Przysłuchiwał się radosnemu szczebiotaniu siostry od czasu do czasu kiwając głową (domyśla się, że fiszbiny wszyte od razu w sukienki potrafią być czasami cholernie niewygodne i ogromnie współczuje kobietom tego dyskomfortu, owszem, wie co jest, nie żyje przecież pod kamieniem i tak, zamawia prenumeratę Czarownicy dla siebie - ale Walburga mu nie uwierzyła w to wyznanie i śmiała się perliście z jego żartów; tak to jest, gdy różnica wieku pomiędzy rodzeństwem wynosi prawie dekadę i niewiele o sobie się wie), dopóki na horyzoncie nie pojawił się Sauriel. Wzdrygnął się nieco wobec tej poufałości ze strony kuzyna swej żony (i wciąż nie mógł się nadziwić jak pięknie brzmiało słowo żona w stosunku do Vespery), zesztywniał, kiedy jego ramiona objęły jego sylwetkę. Wiedział już, że w tym uścisku nie było żadnej serdeczności, zanim jeszcze Rookwood zdążył wypowiedzieć pierwsze słowo.
Odwzajemnił jego uścisk, poklepał niby przyjacielsko po plecach i uśmiechnął się przy tym tak szeroko i sztucznie, aż rozbolały go policzki. — Ach, dziękuję, dziękuję, będę należycie dbał o moją Vesperę — i przy okazji o siebie, bo życiowy parkiet bywa u was niepokojąco śliski, dodał w myślach. Pierwsza groźba ze strony Rookwoodów została odhaczona i nie było to aż tak straszne, jak początkowo zakładał, choć spodziewał się, że to Augustus jako pierwszy wyperswaduje mu jakie konsekwencje może mieć zaniedbywanie małżeństwa. Cóż, jeszcze wszystko przed nim - podejrzewał, że mężczyzna wytoczy ciężkie działa, zważywszy na fakt, że był jej bratem bliźniakiem. Nie śmiał stawać pomiędzy ich więzią.
Sauriel odszedł, a Perseus poczuł, że zrobiło mu się gorąco. Poluzował więc muszkę i wrócił do rozmowy, choć nie miała już ona tak radośnie beztroskiego wydźwięku jak wcześniej.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory