— Wpiszę sobie to w terminarz. Uczestnictwo w wielu przyjęciach stanowi istotny element mojej pracy, choć nie pojawiam się na wszystkich. Nie dałbym po prostu rady, nawet gdybym chciał. — Doskonale wiedział, że natłoku swoich dotychczasowych i problemów osobistych łatwo było zapomnieć o wysłaniu parunastu zaproszeń - przekazując je Robertowi nie mógłby zapomnieć o jego rodzinie. — A skoro mowa o listach to po Lammas wyślę ci dwa bilety na premierowy pokaz sztuki Nocne marzenia i to w loży honorowej, wybierzesz się z żoną. — Poinformował swojego kuzyna, stawiając go przed faktem dokonanym. Philip, jako syn Arethy, posiadał nieograniczony dostęp do puli biletów w Teatrze Selwynów, z czego chętnie korzystał w takich sytuacjach, jak ta. Nie każdy mógł otrzymać od niego jakiekolwiek bilety.
— Nigdy nie jest za późno aby zacząć dbać o swoje zdrowie. — Pomimo swojego zamiłowania do spożywania słodyczy to pozostawał zwolennikiem odpowiedniego odżywiania się, zażywania przyzwoitej dawki ruchu oraz wysypiania się. Stosowana przez niego dieta była w chwili obecnej dietą przeznaczoną dla sportowców. Podczas brania udziału w tym kiermaszu mógł sobie pozwolić na niego więcej, nawet na zagłuszenie słodyczy waty cukrowej tak zacnym trunkiem, jaki wywodził się z winnicy należącej do jego przyjaciela.
— Jak dotąd nie zlokalizowałem stoiska z mocniejszym alkoholem. Nawet jak gdzieś na świecie jest już wieczór, tak tutaj na to jest za wcześnie. — Stwierdził podczas zmierzania wraz Robertem w stronę tamtego stoiska, kiedy... jego uwagę przykuło jakieś zamieszanie przy jednym ze stoisk - Świeczki i Kadzidła Rodziny Mulciber. W chwili obecnej nie posiadał informacji o tym, że Mulciberowie wystawiali swoje towary.
— Co za zamieszanie, może podejdziemy sprawdzić co się tam dzieje? — Zwracając uwagę na harmider panujący przy tym stoisku, nie musiał nawet wskazywać palcem. Wzbudziło to jego zainteresowanie do tego stopnia, że chciał tam podejść. Może za to zamieszanie odpowiadały sprzedawane tam towary i były na tyle warte uwagi, że szybko schodziły. Może też ktoś kogoś okradł albo pięści poszły w ruch. Tego typu wydarzenia rządziły się swoimi prawami.
@Robert Mulciber