27.05.2024, 21:23 ✶
Morze było zimne mimo pełni lata, rany bolały, gdy dostawała się do nich sól, a panika nie ustępowała. Charlie, choć trzymał się pokrytego algami pomostu, co chwilę łykał kolejną porcję morskiej wody. Nie był zbyt sprawy w wygrzebywaniu się na pomost, ale Brenna dała radę! Już po chwili Charles leżał na deskach, które jeszcze parę chwil wcześniej uznawał za chybotliwe i niepewne. Teraz były jednak ratunkiem, jakiego potrzebował.
Podniósł się na rękach, by wykaszleć kolejną porcję wody. Bryza owiała go i mimowolnie zadrżał, choć było tak ciepło!
- Mu...- - Zachłysnął się, chcąc odpowiedzieć kobiecie i dopiero po chwili wycharczał resztę słowa: - Mulciber. - Przedstawił się. Nie był mugolem, ale nie był też byle mugolakiem! Był pełnokrwistym czarodziejem z krwi i kości! - Charles. - Dodał imię, jakby to miało cokolwiek zmienić. - Uratowałaś mnie.
Przekręcił się na plecy i chwilę oddychał ciężko, łapiąc oddech, ciesząc się słońcem, ciesząc się wolnością od tego, co go dorwało! Przymknął powieki, by dać sobie jeszcze jedną chwilę. Wracał do siebie. Wracał do zmysłów.
- Kupię ci całą lodziarnię. - Obiecał, nie otwierając jeszcze oczu. - Całą... cholera. - Skrzywił się delikatnie. - To boli. To był druzgotek?
Podniósł się na rękach, by wykaszleć kolejną porcję wody. Bryza owiała go i mimowolnie zadrżał, choć było tak ciepło!
- Mu...- - Zachłysnął się, chcąc odpowiedzieć kobiecie i dopiero po chwili wycharczał resztę słowa: - Mulciber. - Przedstawił się. Nie był mugolem, ale nie był też byle mugolakiem! Był pełnokrwistym czarodziejem z krwi i kości! - Charles. - Dodał imię, jakby to miało cokolwiek zmienić. - Uratowałaś mnie.
Przekręcił się na plecy i chwilę oddychał ciężko, łapiąc oddech, ciesząc się słońcem, ciesząc się wolnością od tego, co go dorwało! Przymknął powieki, by dać sobie jeszcze jedną chwilę. Wracał do siebie. Wracał do zmysłów.
- Kupię ci całą lodziarnię. - Obiecał, nie otwierając jeszcze oczu. - Całą... cholera. - Skrzywił się delikatnie. - To boli. To był druzgotek?