Norce spodobało się to, że Ula wypytywała o kota. To oznaczało, że decyzja była przemyślana. Bardzo dobrze, mogła mieć pewność, że kolejne zwierzę trafi do odpowiedniej osoby. Wspaniały to był dzień dla kociego azylu, wiele zwierząt znalazło nowy dom.
- Nie, pewnie ich nawet nie zauważa. - Dodała z uśmiechem panna Figg. Zauważyła, że nieco wystraszyła dziewczynę opisem Śnieżka, ale chciała, żeby stojąca przed nią Ula miała świadomość na co się pisze.
- Jeśli nie macie, to dobry znak, na pewno będzie mu u was dobrze. - Chyba chciała dodać jej nieco pewności siebie. Miała wrażenie, że ona chce tego kota, ale nie jest do końca przekonana. - Myślę, że będzie szczęśliwy na wsi. - W końcu Ula zdecydowała się na kota. Norka przysunęła jej jeszcze skarbonkę, żeby wpłaciła datek na koci azyl.
Ze sceny dobiegły ją głosy, że już niedługo zaczną się występy. Był to znak dla panny Figg, że czas najwyższy opuścić stoisko. Zostawiła przy stoisku Wendy, sama zaś wreszcie wyrwała się zza lady.
Obiecała Flynnowi, że znajdzie się pod sceną, więc zamierzała dotrzymać słowa, zawsze to robiła. Miała zamiar stanąć w pierwszym rzędzie i głośno skandować jego imię. Może znali się dość krótko, jednak naprawdę chciała to zrobić.
Po drodze panna Figg zahaczyła o loterię fantową, ze sceny dochodziły głosy śpiewających dzieciaków, więc miała jeszcze chwilę na to, żeby to zrobić. Odstała swoje w kolejce, po czym i jej przyszło zakręcić kołem. Zrealizowała dwa talony.