28.05.2024, 08:10 ✶
Rzuty polergeista
Poltergeist puścił nos Thomasa Figga, ale gdy ciśnięto w niego kołatką, schwycił ją w locie. Celowanie w niego nie było łatwe, bo chociaż powietrze jakby... załamywało się, gdy szybko się poruszał. W dodatku kołatka została ciśnięta z powrotem w Thomasa i wiedziona jakąś mocą zaczęła… bić go po głowie.
Poltergeist tym czasem zaśmiał się i kawałek poręczy odpadł od schodów, ciśnięty ku Erikowi, ale rozbił się tylko u nóg Brygadzisty, nie czyniąc mu żadnej krzywdy.
Przez zaklęcie Thomasa balony zaczęły pękać, jeden po drugim, z głośnym trzaskiem. Złośliwa istota nie przejęła się tym zbytnio, ba, zdawała się wręcz uradowana narastającym chaosem. Balony zawirowały i zaatakowały wszystkich trzech mężczyzn, pękając tuż przy ich głowach, przysłaniając na moment widok, ogłuszając, chociaż nie czyniąc żadnej krzywdy.
A Millie, do tej pory pozostawiona sama sobie, zdołała zwrócić na siebie uwagę polergeista.
Jakby wicher przeszedł koło schodów, gdy wydając z siebie złowieszczy śmiech, rzucił się w pogoń za Moody na górę. Drzwi, wcześniej wyjęte przez Thomasa z zawiasów, poderwały się: trudno było powiedzieć, czy poltergeist postanowił sobie na nich „poserfować”, czy może chciał po prostu podciąć nimi Mildred Moody, otoczoną teraz lekką tarczą, wyczarowaną przez Erika – bo mknęły tuż za nią…
Tura do 01.06. Maks 2 rzuty w poście please
Poltergeist puścił nos Thomasa Figga, ale gdy ciśnięto w niego kołatką, schwycił ją w locie. Celowanie w niego nie było łatwe, bo chociaż powietrze jakby... załamywało się, gdy szybko się poruszał. W dodatku kołatka została ciśnięta z powrotem w Thomasa i wiedziona jakąś mocą zaczęła… bić go po głowie.
Poltergeist tym czasem zaśmiał się i kawałek poręczy odpadł od schodów, ciśnięty ku Erikowi, ale rozbił się tylko u nóg Brygadzisty, nie czyniąc mu żadnej krzywdy.
Przez zaklęcie Thomasa balony zaczęły pękać, jeden po drugim, z głośnym trzaskiem. Złośliwa istota nie przejęła się tym zbytnio, ba, zdawała się wręcz uradowana narastającym chaosem. Balony zawirowały i zaatakowały wszystkich trzech mężczyzn, pękając tuż przy ich głowach, przysłaniając na moment widok, ogłuszając, chociaż nie czyniąc żadnej krzywdy.
A Millie, do tej pory pozostawiona sama sobie, zdołała zwrócić na siebie uwagę polergeista.
Jakby wicher przeszedł koło schodów, gdy wydając z siebie złowieszczy śmiech, rzucił się w pogoń za Moody na górę. Drzwi, wcześniej wyjęte przez Thomasa z zawiasów, poderwały się: trudno było powiedzieć, czy poltergeist postanowił sobie na nich „poserfować”, czy może chciał po prostu podciąć nimi Mildred Moody, otoczoną teraz lekką tarczą, wyczarowaną przez Erika – bo mknęły tuż za nią…
Tura do 01.06. Maks 2 rzuty w poście please
