Uniósł brew u górze, kiedy usłyszał zaczepną odpowiedź Lorien, pragnąca kontynuować ich romantyczną gadkę przed ladą barową. Która była iście żartem ciągnącym aż do tego stolika. Nie bacząc na to, czy Robert ich słyszał.
- Jeżeli barem nazywasz ołtarz…Odgryzł się żartem, ale przyjął do wiadomości informację, że Charles powinien mieć jego wstążkę. Zwrócił się do ochroniarza z wyjaśnieniami, ignorując kolejne słowa Lorien o rzekomym zakupie kolejnego piwa. Niech zapomni. Kto to potem wypije? Albo, czy ona chce, żeby schlał się i popadł w kolejny nałóg? Wystarczy, że palenia nie jest wstanie rzucić.
- Miałem zajęte ręce, syn mi przyniesie.
Wytłumaczył się ochroniarzowi, a ten postanowił im zaufać i oddalił się. Nim Richard usiadł na swoim miejscu, obejrzał się po sali, ale że było zbyt dużo przebywających osób, nie odnalazł najpierwszy rzut oka Roberta i Charlesa. Usiadł na swoim krześle, wsadzając papierosa do ust i poprawiając marynarkę.
- Trudno nadążyć nad jej tokiem myślenia i planowania. Gorzej, że robi wszystko za plecami Roberta.
Odpowiedział Lorien, wyjmując papierosa z ust, następnie znów włożył aby się zaciągnąć. Skupił uwagę na scenę.
Prowadząca przeszła do kolejnego etapu jakim było odczytywanie listów. Tutaj brew Richarda uniosła się ku górze w zainteresowaniu. Odczytano list od brata jednej z kandydatek. Następnej od kuzyna. W tym zaś momencie, do stolika wrócił Robert. Lecz sam, bez Charlesa, za którym Richard się obejrzał. Słysząc wyjaśnienia, co się odstawiało przy barze z jego synem, westchnął.
- Nie. Czytają listy od najbliższych.Wyjaśnił bratu, gdzie akurat w tym momencie, jako ostatniej kandydatki, odczytano ten od ojca. Jasno opisywał ich znajomą członkinię rodziny – Sophie. Robert próbował się w jakiśkolwiek sposób wysłowić, zwrócić na siebie uwagę? Richard spojrzał na niego i dostrzegł to charakterystyczne zadowolenie.
- Widzę, że postarałeś się.
Pochwalił brata? Najwyraźniej, posyłając lekki uśmiech.
- Skup się na chłopaku. Ma znajomy głos.
Zalecił. Przez maski na twarzach, nie sposób było rozpoznać kandydatów wypowiadających się, ale ten jeden dawał wrażenie, że jest im kimś znajomym? Zwłaszcza, jeżeli często miało się z nim styczność. Choć nie padło żadne znane im jego imię, to czy siedział tutaj pod przykrywką?
W pewnym momencie Richard nie tyle co patrzył na scenę, ale skupił swoje myśli na młodszym synu, który ociągał się z powrotem do ich stolika.
”- Charles. Jeżeli wracasz do stolika. Przynieś moją wstążkę, powinna nadal leżeć na ladzie. To jest bilet wstępy inaczej ochrona nas wygodni.” – posłał Charlesowi telepatyczną wiadomość korzystając z Fali. Licząc na to, że syn odbierze jego prośbę. Nie będzie się cofał i kombinował przy barze, skoro jego syn nadal tam podobno przebywał i nie opuścił lokalu.