28.05.2024, 10:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 10:58 przez Brenna Longbottom.)
Odchodzi od stoiska kowenu i potem idzie do koła fortuny
Brenna i Patrick dość często wpakowywali się razem w kłopoty, ale zakładanie, że zawsze są razem, było ze strony Sebastiana mocno krzywdzące. Brenna przecież pilnowała, aby być sprawiedliwą, i robić tury, na zmianę wciągając w kłopoty także Mavelle, Erika, Heather, Vincenta, Victorię, Millie, Alastora, Jonathana i kilka innych osób…
Ale pewnie by mu to wybaczyła, gdyby wiedziała, uznając, że po prostu tęsknił za Patrickiem.
– Zwłaszcza w taki upał – powiedziała, unosząc na moment głowę. Chmury zaczynały zasnuwać niebo, ale od rana było przecież dość parno.
Przesunęła wzrokiem po wystawionych na stoisku przedmiotach. Sebastian bez wątpienia byłby szczęśliwy, gdyby sięgnęła po jeden z modlitewników, ale nawet nie zatrzymała na nich wzroku na dłużej. Nie była kimś, kto zawierzał modlitwom - i kto wierzył, że te w ogóle zostaną wysłuchane. Uśmiechnęła się z odrobiną rozbawienia, kiedy dostrzegła kalendarz z kapłanami.
- Też w nim jesteś? - spytała, przez moment zastanawiając się, jakby zareagował Steward na taki prezent, ale zaraz odrzuciła ten pomysł, bo jeszcze uznałby, że jest nadmiernie złośliwa. Czasem bywała. - W porządku, skoro się nada do rytuału, poproszę dwie - oświadczyła, wyciągając z kieszeni odpowiednią kwotę. – Mam nadzieję, że interesy dobrze dziś pójdą – dorzuciła, i to całkiem szczerze, bo niezależnie od własnej, trochę kruchej wiary, życzyła przecież dobrze kowenowi Macmillanów, a w szczególności Sebastianowi.
Po tym pożegnaniu skierowała się dalej. Rozglądała się za Heather i Cameronem, i nawet dostrzegła ich przez moment, ale wokół panował tak dziki tłum, że Brenna przeszła po prostu dalej. Jej wzrok zatrzymał się na scenie, gdy padło z niej imię i nazwisko Victorii Lestrange (ta najwyraźniej stawała się coraz bardziej znana), zanim wypatrzyła koło fortuny.
Odczekała grzecznie w kolejce aż chłopak przed nią skończy kręcić kołem i kupiła tam parę losów, ot zobaczyć, na ile pecha będzie miała tym razem – może na przykład wylosuje cztery razy ten sam przedmiot…? Ostatnio dostała szyszkę i plotła historyjkę o tym, jak to będzie można nią rzucać w tłumie w ładnych chłopców.
Wylosowane przedmioty za 4 losy z promptów: Lepkie trzewiki (2/2), Eliksir wielosokowy (3/3), Veritaserum (3/3), Eliksir chroniący przed ogniem (3/3)
Brenna i Patrick dość często wpakowywali się razem w kłopoty, ale zakładanie, że zawsze są razem, było ze strony Sebastiana mocno krzywdzące. Brenna przecież pilnowała, aby być sprawiedliwą, i robić tury, na zmianę wciągając w kłopoty także Mavelle, Erika, Heather, Vincenta, Victorię, Millie, Alastora, Jonathana i kilka innych osób…
Ale pewnie by mu to wybaczyła, gdyby wiedziała, uznając, że po prostu tęsknił za Patrickiem.
– Zwłaszcza w taki upał – powiedziała, unosząc na moment głowę. Chmury zaczynały zasnuwać niebo, ale od rana było przecież dość parno.
Przesunęła wzrokiem po wystawionych na stoisku przedmiotach. Sebastian bez wątpienia byłby szczęśliwy, gdyby sięgnęła po jeden z modlitewników, ale nawet nie zatrzymała na nich wzroku na dłużej. Nie była kimś, kto zawierzał modlitwom - i kto wierzył, że te w ogóle zostaną wysłuchane. Uśmiechnęła się z odrobiną rozbawienia, kiedy dostrzegła kalendarz z kapłanami.
- Też w nim jesteś? - spytała, przez moment zastanawiając się, jakby zareagował Steward na taki prezent, ale zaraz odrzuciła ten pomysł, bo jeszcze uznałby, że jest nadmiernie złośliwa. Czasem bywała. - W porządku, skoro się nada do rytuału, poproszę dwie - oświadczyła, wyciągając z kieszeni odpowiednią kwotę. – Mam nadzieję, że interesy dobrze dziś pójdą – dorzuciła, i to całkiem szczerze, bo niezależnie od własnej, trochę kruchej wiary, życzyła przecież dobrze kowenowi Macmillanów, a w szczególności Sebastianowi.
Po tym pożegnaniu skierowała się dalej. Rozglądała się za Heather i Cameronem, i nawet dostrzegła ich przez moment, ale wokół panował tak dziki tłum, że Brenna przeszła po prostu dalej. Jej wzrok zatrzymał się na scenie, gdy padło z niej imię i nazwisko Victorii Lestrange (ta najwyraźniej stawała się coraz bardziej znana), zanim wypatrzyła koło fortuny.
Odczekała grzecznie w kolejce aż chłopak przed nią skończy kręcić kołem i kupiła tam parę losów, ot zobaczyć, na ile pecha będzie miała tym razem – może na przykład wylosuje cztery razy ten sam przedmiot…? Ostatnio dostała szyszkę i plotła historyjkę o tym, jak to będzie można nią rzucać w tłumie w ładnych chłopców.
Wylosowane przedmioty za 4 losy z promptów: Lepkie trzewiki (2/2), Eliksir wielosokowy (3/3), Veritaserum (3/3), Eliksir chroniący przed ogniem (3/3)
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.