W przeciwieństwie do swego niezapowiedzianego gościa, młody Longbottom był w wyśmienitym humorze. Po dosyć intensywnym początku miesiąca, jego życia poniekąd zwolniło i powoli układał sobie w głowie plany dotyczące najbliższych dni, a funkcjonowanie w znajomej strukturze biur Brygady Uderzeniowej tylko ułatwiało ten proces. Rutyna, nawet jeśli zbudowana na fundamentach biurokracji, mnóstwa papierów i okazjonalnych wyjść w teren, pomagała wrócić do normalności.
— Dzień dobry — odpowiedział równie pogodnie, nie podnosząc wzroku znad akt, które poprawiał akurat po jednym z młodszych brygadzistów. Skreślił zdecydowanym ruchem nakreślone jak kura pazurem zdanie i napisał je łatwym do rozczytania pismem. Westchnął cicho i odłożył pióro na bok. — Nazywam się Erik Longbottom i piastuję stanowisko detektywa. W czym dziś Panu pomó...
Przerwał, gdy zwrócił się w końcu ku swojemu rozmówcy. Wbił w niego skonfundowane spojrzenie zielonych tęczówek, jakby nie wiedział, skąd ten się tutaj wziął. Zerknął dyskretnie na boki, sądząc, że tuż obok czają się także inni niezapowiedziani goście pod postacią, chociażby młodej małżonki Blacka tudzież Elliotta lub Eden. Tych jednak tutaj nie było, co w ogólnym rozrachunku wydało się Erikowi tym bardziej dziwne. Nie miał bladego pojęcia, co mogłoby tutaj sprowadzić Perseusza.
To znaczy inaczej. Miał parę pomysłów, czemu mężczyzna chciałby z nim parę słów, jednak żadna z tych kwestii nie wiązała się stricte z jego obowiązkami służbowymi. Orientując się, że w gruncie rzeczy zamarł na dłuższą chwilę, zdziwiony wizytą, uniósł się nagle z krzesła, wskazując mu miejsce po drugiej stronie biurka.
— Wybacz, bardzo proszę, usiądź. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się Ciebie. Umawiałeś się wcześniej? — spytał z roztargnieniem, poprawiając poły służbowej szaty. Pragnął wybadać, czemu zawdzięcza tę przyjemność. Dopiero gdy Percy się rozgościł, Erik ponownie usiadł. Poprawił spoczywające na blacie dokumenty, chcąc uniknąć wrażenia nieporządku. — Czy coś... Coś się stało?
Jego wyobraźnia od razu podsunęła mu najbardziej dramatyczne wizje, gdzie ktoś z ich wspólnego kręgu znajomych wylądował w szpitalu lub padł ofiarą jakiegoś przestępstwa, a Perseuszowi przyszła niechlubna rola przekazania tych wieści Longbottomowi. O ile jednak nic się nie zmieniło w ciągu ostatnich dwudziestu czterech godzin, to Erik zapewne dowiedziałby się o podobnym wypadku z ust Elliotta. O co więc mogło chodzić?
Mimowolnie powłóczył po twarzy swojego gościa uważnym spojrzeniem, aby to ześlizgnęło się na czubek towarzyszącej mu laski. Zmarszczył lekko brwi. Czy była to ta sama, która została uszkodzona przez zamienioną w bobra Norę? A może zupełnie nowy model? Gdyby nie to, że siedział, jak na szpilkach zapewne dla pewności przeprosiłby za ten incydent, jednak teraz nie wiedział, czy podobny komentarz byłby w ogóle na miejscu.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞