Tristan miał sporo obaw, czy wystawianie się to był dobry pomysł. Choć asortymentu nie miał złego a w uzupełnione o eliksiry Olivii, mogłoby w jakimś stopniu przykuwać uwagę. Ruch mieli co prawda słaby, ale przecież to zrozumiałe, skoro dopiero wszystko się zaczęło. Co z tego, że inni sąsiadujący mieli większe wzięcie? Tutaj gromadziło się od czarodziei czystej krwi. Znane twarze, byłych kolegów i koleżanek z Ministerstwa.
Tristan uścisnął dłoń Leonowi, skinąwszy głową, w języku migowym z użyciem dłoni, udzielił prostej odpowiedzi.
"- Mnie również miło.” – proste pokazane słowa, które Olivia powinna bez problemu odczytać i przetłumaczyć swojemu przyjacielowi.
Skoro zaprezentowany przedmiot, nie trafił w gusta jej znajomemu, odłożył na miejsce i pozwolił Bletcheyowi samodzielnie dokonać wyboru.
Na jego pytanie, postanowił zostawić udzielenie odpowiedzi swojej ukochanej dziewczynie. Była tutaj jego głosem. Szybciej będzie, jeżeli ona będzie z nimi prowadzić konwersację, niż on miałby napisać odpowiedzi na kartce. Nie było to pytanie o jego produkty, a o całokształt frekwencji osób przy ich stanowisku.