28.05.2024, 16:04 ✶
Południowe stragany - koło fortuny
Teoretycznie, czysto teoretycznie, nie powinno jej tutaj być. Nie w takim stanie. Brenna uparcie i z całą słusznością kładła jej do głowy, jak nierozsądne było pojawianie się poza Doliną Godryka bez jakichkolwiek poprawek odnośnie jej wyglądu, ale Dora czasem... zapominała. Całkiem specjalnie i całego tego swojego roztrzepania, ale wierzyła przy tym że nic złego nie mogło się przecież stać. A nie mogła sobie tak zwyczajnie odpuścić uroczystości związanych z Lammas. To nie tak, że było to jakieś szczególne dla niej święto, ale Crawley zwyczajnie czuła potrzebę obchodzenia każdego, które można było znaleźć w kalendarzu. Jeśli nie pojawiała się na uroczystych obchodach organizowanych przez Kowen Whitecroft, to odprawiała należne rytuały w zaciszu Warowni.
Teraz błądziła pomiędzy zatrzymującymi się przy straganach ludźmi, samej nie wiedząc, czego szuka. Wyszła z domu, rozminąwszy się z Brenną tak, ze ta nie mogła nałożyć na jej twarz odpowiednich poprawek, ale Dora przecież nie była na tyle nierozsądna, żeby wyjść jak stała, nie mrugnąwszy nawet okiem. Machnęła różdżką i teraz przemierzała plac z blond czupryną, a włosy, puszczone wolne, opadały jej na ramiona w delikatnych falach. Miała na sobie letnią, bawełnianą sukienkę w kolorze niezapominajek, która tylko uwydatniała barwę jej oczu.
W pewnym momencie przystanęła, zauważywszy że coraz więcej ludzi przepycha się w stronę chyba właśnie rozstawionej atrakcji, i po chwili zawahania ruszyła właśnie w tamtą stronę. Kolejka prowadziła do jednego z kół fortuny i po chwili zastanowienia dziewczyna doszła do wniosku, że równie dobrze mogła kupić losy i zainwestować je w nagrody. Kupiła sobie dwa losy, a kiedy przyszła jej kolej - zakręciła.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.