28.12.2022, 00:23 ✶
Londyn, 22.03.1972
Droga Doro,
Minęło sporo czasu, odkąd ostatnio pisałam do Ciebie list i jak wspomniałam już podczas balu charytatywnego - nie mam nic na swoją obronę, że tyle się nie odzywałam.
W rozmowie w kuchni wspomniałaś coś o Borginach, ale nie dokończyłaś swojej myśli. Wiem, że nie jestem pierwszą osobą, o której myślisz, kiedy potrzebujesz pomocy, ale to, co powiedziałam podczas balu nadal podtrzymuję - pomogę na tyle, na ile mogę.
Na Ostarze nie chciałam o tym wspominać, bo był Cameron i sporo innych ludzi. Jeszcze ta od miotły... Przysięgam, miło z jej strony, że zaoferowała się na końcu, by ją naprawić, ale sam początek rozmowy był okropny.
PS Cameron wspomniał, że robisz świece. Czy mogę zamówić u Ciebie jedną lub dwie, które pomogą mi zasnąć? Przez zarwane noce nad podręcznikami do anatomii mój zegar biologiczny się posypał...
Pozdrawiam Cię ciepło,
Fernah
„Rękopisy nie płoną.”