28.05.2024, 21:37 ✶
Stoisko Mulciberów
Pudło. Charles poczuł, jak czerwienieją jego policzki, gdy usłyszał, że świeczka miała być dla matki. Cóż, Erik nie sprecyzował tego wcześniej, więc skąd Charles mógł wiedzieć! Z drugiej strony, to tylko żart. Zabawka dla niepoważnych chłopców i niezbyt powściągliwych dziewczynek.
- Rzeczywiście, prezent mógłby być... nieudany, skoro jest dla matki. Proszę wybaczyć. - Uśmiechnął się niezręcznie do klienta i naprawdę zamierzał zamknąć pudełko i nie pokazywać go już nikomu tego dnia, ale Isaac był szybszy.
Charles nie zwracał już uwagi na brata, który obsługiwał Victorię, ani nawet na ojca, wuja, czy ciotkę, którzy gdzieś tam się kręcili. Tak, jak przed chwilą był czerwony, tak w jednym momencie jego twarz przybrała odcień zupełnej bieli, a barwa nawet lekko wpadła w zieleń. Ostatnim, czego chciał, to by ktokolwiek wymachiwał jego wstydliwymi świeczkami! I jeszcze nawoływał tłum!!
- Isaac! - Jęknął, gdy pisarzyna chwycił w ręce największego fallusa, co gorsza, jego samopiszące pióro notowało, a Erik stał się przypadkowym modelem do zdjęć do gazety. - Isaac, ciszej! To nieoficjalne... - Ale co młody Mulciber mógł zrobić, gdy reporter darł dzioba, zwracając na siebie uwagę wszystkich? Bo przecież nie zapaść się pod ziemię. Tego jeszcze nie opanował. - Precz z pruderyjnością? - Podłapał. Przecież sam tak uważał. Należało iść za postępem. - Precz z pruderyjnością, ale to zostawmy na wieczór! - Poprosił, lecz lada przed nim uniemożliwiała mu wyrwanie świeczki z rąk Erika!
Pudło. Charles poczuł, jak czerwienieją jego policzki, gdy usłyszał, że świeczka miała być dla matki. Cóż, Erik nie sprecyzował tego wcześniej, więc skąd Charles mógł wiedzieć! Z drugiej strony, to tylko żart. Zabawka dla niepoważnych chłopców i niezbyt powściągliwych dziewczynek.
- Rzeczywiście, prezent mógłby być... nieudany, skoro jest dla matki. Proszę wybaczyć. - Uśmiechnął się niezręcznie do klienta i naprawdę zamierzał zamknąć pudełko i nie pokazywać go już nikomu tego dnia, ale Isaac był szybszy.
Charles nie zwracał już uwagi na brata, który obsługiwał Victorię, ani nawet na ojca, wuja, czy ciotkę, którzy gdzieś tam się kręcili. Tak, jak przed chwilą był czerwony, tak w jednym momencie jego twarz przybrała odcień zupełnej bieli, a barwa nawet lekko wpadła w zieleń. Ostatnim, czego chciał, to by ktokolwiek wymachiwał jego wstydliwymi świeczkami! I jeszcze nawoływał tłum!!
- Isaac! - Jęknął, gdy pisarzyna chwycił w ręce największego fallusa, co gorsza, jego samopiszące pióro notowało, a Erik stał się przypadkowym modelem do zdjęć do gazety. - Isaac, ciszej! To nieoficjalne... - Ale co młody Mulciber mógł zrobić, gdy reporter darł dzioba, zwracając na siebie uwagę wszystkich? Bo przecież nie zapaść się pod ziemię. Tego jeszcze nie opanował. - Precz z pruderyjnością? - Podłapał. Przecież sam tak uważał. Należało iść za postępem. - Precz z pruderyjnością, ale to zostawmy na wieczór! - Poprosił, lecz lada przed nim uniemożliwiała mu wyrwanie świeczki z rąk Erika!