28.05.2024, 23:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 23:21 przez Atreus Bulstrode.)
Świece Mulciberów
- Hmm... wiesz co, niby się rozglądałem, ale jakoś nie zauważyłem go nigdzie. Ale pewnie się gdzieś tu kręci. Może przy jedzeniu? W sensie tam jest ta kawiarnia, może w środku? Łatwo by go było przeoczyć - zasugerował siostrze, na wzmiankę o to jakie chce świece, kiwając tylko głową. - Na okładkę pewnie byśmy trafili co najwyżej, gdybyśmy się zaczęli tutaj na samym środku obściskiwać - mruknął tylko, odrobinę i tylko trochę faktycznie ugodzony jej podjudzaniem. Po prawdzie jednak miał do Erika obojętne podejście. Był sympatycznym gościem, bratem Brenny i w gruncie rzeczy - a niech ma sobie to drugie miejsce. Jakby Atreus był tak stary jak Erik, to by go przeskoczył w tym rankingu i to jeszcze z saltem.
Stanął z siostrą przy stoisku, z zaciekawieniem przyglądając się jego zawartości. Bo czy on właśnie dobrze widział? Czy oni mieli tutaj jakieś specjalnie modelowane świeczki? Bulstrode zaczął się trochę zastanawiać, czy to może nie były jakieś odlewy, a jak tak to jakiego biedaka. Wziął sobie nawet taką jedną świeczkę do ręki, żeby obejrzeć, bo powiedzmy sobie szczerze - był absolutnie zafascynowany i się zwyczajnie nie spodziewał. Podniósł nawet spojrzenie, najpierw na Florence, a potem w ogóle się rozejrzał z takim 'czy wy to ludzie widzicie'? Ale zaraz mu głupi uśmiech spełzł z twarzy bo jego wzrok natrafił na postać Notta.
Atreus zgrzytnął zębami. Nie chodziło tutaj o ten durny pojedynek Louvaina i kto wchodził i z jaką częstotliwością w Lorettę, a o to co dwa dni temu powiedział im Laurent. Jemu i Florence. Nie mógł wyrzucić z pamięci rozmemłanej twarzy kuzyna. Tego bólu, który wręcz się z niego wylewał, tak samo jak nie mógł zapomnieć bezradności jaką czuł. A jeśli było w życiu coś, czego Atreus naprawdę nienawidził, to było to właśnie poczucie, że nie był w stanie nic zrobić. Potrząśnięcie Laurentem nic by nie zmieniło, ale danie w mordę Philippowi to już zupełnie inna para kaloszy.
- Vika, nie tera.
Bultrode szarpnął się, szybko wychodząc naprzeciw Nottowi i zwyczajnie zamachując się na niego ręką, w której wciąż trzymał świecę w specyficznym kształcie. Połamie to trudno, potem za nią zapłaci. Teraz liczyło się tylko, żeby pan gwiazda quidditcha dostał to, na co zasługiwał - czyli wpierdol woskowym fallusem. Bo sam był skończonym kutasem.
biję Philipa penisem
Rzut Z 1d100 - 49
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!