29.05.2024, 02:13 ✶
PÓŁNOCNE STRAGANY
Ucieczka była najlepszym na co wpadł. Po wystawieniu losowania miał wrażenie, że tłum zbierał się coraz bardziej. Nie dziwił się ludziom, bo kto wie ile nagród zostało, może nie starczy dla wszystkich, jak to czasem bywa, kto pierwszy ten lepszy i tyle. Reszta ma się bujać.
Nie wiedział jednak jaka była prawda, jak bardzo organizatorzy byli gotowi, więc skorzystał ze swojej okazji i uciekł, prosto w ramiona kolejnej pokusy. Stoisko z przetworami. Marynowane, wczesnoletnie jabłka, wiśnie, nawet cytrusy w ciekawych panierkach cukrowych, w życiu takich nie widział. Co jasno sugerowało, że musiał spróbować. Więc spróbował.
Przysiadł na ławce, w dłoni trzymając torebkę ocukrzonych kawałków mandarynek, prawie jak landrynki. W plecaku miał drugą torebkę, z jabłkami i bananami. Obłowił się, jak wariat, nie myślał, że jedzenie tak bardzo go zachęci, ale to zrobiło, nie docenił go, owszem, przyznaje się do błędu.
Wyjął kolejny kawałek, wrzucił sobie do ust i zaczął ciamkać. Nie spieszyło mu się nigdzie, mógł tak siedzieć cały dzień i jeść, czy raczej noc, bo ta powoli się zbliżała. Dobrze, że nie mieszka tak daleko, to nawet w środku nocy nie będzie się bał iść przez miasto. Byle teraz nie dać się okraść i będzie dobrze. Z drugiej strony jakby wydać wszystkie pieniądze na landrynki czy zioła, to nic się nie straci przy napaści, prawda? Pieniędzy nie zabiorą, bo wszystkie zostały wymienione na rzeczy pozornie bezwartościowe dla złodziejów. Co najwyżej w pysk dostanie i tyle, nic wielkiego.
Ssąc owoc, chrupiąc go między zębami rozglądał się za przechodniami. Jedni się spieszyli pod scenę, inni dalej luźno przechadzali się przy straganach, jeszcze inni spotykali znajomych i rozmawiali o tym co kupili lub wylosowali. A co on wylosował? Nawet się nie przyjrzał, zobaczy w domu, na razie nie chciał się nad tym zastanawiać, bo każda pierdoła obciążała mu plecak. A w sumie...
Zawinął torebkę i schował ją do kieszeni, wyjmując zaraz swoje nagrody. Woreczek był... ciekawy, ale nie widział w nim żadnego zastosowania dla siebie. Może go sprzeda, albo wrzuci na dno szafy i zapomni do czasu jakiejś przeprowadzki. Eliksir wielosokowy... też nie bardzo mu się przyda. Nie umiał udawać innych, a wygląd nie wystarczy, z resztą umie animagię i wystarczy mu to, ze musi się raz na miesiąc przemieniać w wilkołaka, więcej przemian mu nie trzeba. Dwie mikstury powodujące chaos w głowie... No to się może przydać? Sam nie wiedział po co i na kogo, ale na pewno wrzuci to do szafki, licząc, że nie zapomni. No i na koniec taśma... Czy on naprawiał rzeczy? Niespecjalnie, kupował nowe, albo po prostu ich nie niszczył. Z resztą chyba by nie zaufał czemuś co by było takie klejone. Z drugiej strony, może użyje jej do przyczepienia plakatów na ścianę, tak, to by się nadało, ciekawe jak będzie trzymać. O, albo przyklei nią do kartek rośliny w zielniku, tak to jest plan.