Może Brenna miała rację, a może po prostu chodziło o to, że był bratem Edwarda? Nigdy nie wiadomo, może jego brat zbałamucił jakąś krewniaczkę opiekunki Gryffindoru i ta przerzuciła na niego swoją niechęć? Widział jednak te uważne spojrzenia, gdy tylko zakręcił się chociaż na sekundę niedaleko Brenny. Nie jego jednak wina, że Longbottom była na tyle przyciągająca, że lubił jej towarzystwo – nawet jeśli ich przyjaźń zaczęła się od bójki.
Gdy Brenna nakrzyczała na poltergeista odnośnie sprzątania nie mógł powstrzymać się od parsknięcia. Coś czuł, że duch miał w wielkim poważaniu to, że będą musieli to potem sprzątać. Z drugiej strony miała rację. Sprzątnięcie tej biblioteki zajmie im kolejne godziny, a to będzie kolejna rzecz na liście do wykończenia zakonników.
Słysząc złośliwy śmiech koło ucha odwrócił się gwałtownie. Spróbował zrobić unik przed lecącymi w jego stronę książkami. Jeśli mu się udało zerknął na drzwi biblioteki, a potem na Brenne. Jeśli się nie udało złapał się za miejsce uderzenia od książek.
– Klątwa? Pięknie – mruknął na słowa dziewczyny i spojrzał na drzwi biblioteki. – Myślisz, że poszedł? Czy to pic na wodę i próbuje się nas pozbyć z tego miejsca? – jeśli poszedł dalej prawdopodobnie znajdą go po śladach rozróby. Jeśli jednak został może zatrzasnąć drzwi biblioteki na wieki wieków.
Rzut na unik
Akcja nieudana
Akcja nieudana