29.05.2024, 19:55 ✶
Wciąż można znaleźć mnie w jadalni
Dostrzegł w tłumie zbliżającego się do niego Ulyssesa i jego uśmiech przygasł; zakładał, że nie będą to standardowe życzenia ślubne i się nie pomylił, czym jeszcze bardziej utwierdził się w przekonaniu, że być może śmierć byłych mężów Vespery nie była taka przypadkowa. "Niezależnie od wszystkiego, pamiętaj, że zawsze jestem po twojej stronie" brzmiało co najmniej niepokojąco. Podobnie jak niepokojąco brzmiała obietnica zajęcia się nim. Przełknął nerwowo ślinę, a kąciki jego ust drgnęły z udawaną serdecznością. Czy Ulysses miał do niego żal o to, że przez zaistniałe okoliczności zmuszony został zerwać zaręczyny z Eunice? Nie zdziwiłoby to, ani nie miałby mu tego za złe. Czasami... Czasami tak po prostu działo.
— Nie ma powodu do obaw, Ulyssesie — odparł łagodnie — Dołożę wszelkich starań, aby uczynić Vesperę najszczęśliwszą kobietę na świecie.
Skreślił w myślach kolejne imię na liście męskich potomków Rookwoodów. Był już Sauriel, był Ulysses, Augustus... Augustus odbył z nim poważną rozmowę jeszcze przed ślubem, ale może jeszcze o sobie przypomni, dlatego zostawi jego imię podkreślone falującą linią. Brakowało jeszcze Chestera, Michaela, Eryka i... chyba był jeszcze młody chłopak, wydziedziczony. Christopher? Charles? On jednak na pewno nie zaszczyci ich swoją obecnością, nad czym Perseus niezwykle ubolewał; być może odnalazłby z nim wspólny język...
Ktoś nieopodal wspomniał o przerośniętym bobrze, czy innej śwince morskiej i Black aż uniósł się na palcach niespokojnie, wypatrując ponad głowami zebranych źródła poruszenia. A gdy jego wzrok napotkał kapibarę, szczery uśmiech rozlał się ja jego twarzy - chciał podejść do zwierzęcia, kimkolwiek musiał być zamieniony w niego czarodziej, ale wtedy jego drogę zastąpił Edward Prewett. Perseus nie wiedział, co powinien myśleć o tym człowieku; zachowywał się wobec niego w porządku, choć jego ostatni komentarz wydał się magipsychiatrze nie na miejscu - zebrali się tutaj, by celebrować nowy związek, nie po to by rozpamiętywać jego poprzednie małżeństwo.
— Serdecznie dziękujemy, panie Prewett — uścisnął jego dłoń niezwykle mocno i potrząsnął nią energicznie — Mam nadzieję, że z małżonką wszystko w porządku? Cieszę się, że pan oraz pańskie dzieci znaleźliście czas, by świętować z nami najważniejszy dzień w naszym życiu.
A skoro o Laurencie mowa - zauważył go w towarzystwie Rodolphusa, gdy tylko weszli do jadalni. Nie umiał powiedzieć, dlaczego zdziwiło go to połączenie, wydawali się pasować do siebie jak ogień i woda, ale kiedy tylko skrzyżował swoje spojrzenie z Laurentem, skinął głową w jego kierunku, dyskretnie prosząc go, aby podeszli do niego.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory