29.05.2024, 21:52 ✶
W dziwnych myślach pogrążyła się teraz Jagoda. Przede wszystkim zastanawiała się jak długo musi siedzieć w słoneczku, by znowu mieć twarz pełną piegów i nie tak bladą jak teraz. Tak, w jej stronach teraz opalenizna była dosyć popularna, a kąpiele słoneczne podobały się nawet tym bogatszym czarodziejom, wydawałoby się, że ceniącym bardziej delikatny wygląd. Za to ona nie zastanawiała się nigdy nad tym co woli, po prostu melancholia nagle zaczęła jej doskwierać, gdy w Anglii raz na jakiś czas nie było deszczowo.
Ciekawe co było słychać u Tatiany. Dawno nie pisała do niej listów. Tata nadal siedział w Wielkiej Brytanii, powoli rozumiejąc, że nie będzie specjalnym wsparciem w swojej ojczyźnie i może tylko działać z ukrycia. A ona nie chciała być częścią polityki ani trochę. Wolała grzać się w słoneczku, tak jak teraz. Może trochę porozglądać się po trawie w okolicy, by dostrzec jakieś interesujące zioła. Jednak najpierw skupiła się na książce... Tak, książka, ona jest teraz najważniejsza.
Wróciła wzrokiem na literki i właśnie wtedy ktoś jej przerwał.
Mężczyzna, dobrze ubrany, akcent wyraźnie brytyjski. To było pierwsze co zauważyła. Przymknęła oczy unosząc je na sylwetkę nieznajomego, który zakrywał słońce swoją posturą, rzucając cień na Brodzki, która wgapiała się prosto w nos mężczyzny przez dłuższą chwilę. Chwilę naprawdę niezręcznej ciszy zaraz po przywitaniu, kiedy w głowie naprawdę intensywnie kontemplowała co powinna odpowiedzieć. Naprawdę nie chciała, by ktoś przeszkadzał jej w tej chwili... A jeśli był mugolem, to czy w ogóle by ją zrozumiał? Mugole nie rozumieją przecież niektórych magicznych słów! W końcu Jagoda zamknęła książkę z cichym dudnięciem i przyłożyła ją prosto do brzucha, a jej twarz przybrała obronny wyraz.
- Nie jestem zainteresowana rozmową o bogu ani o szczęściu w życiu. - Głos miała bardzo ładny, raczej niski, mało śpiewny i chociaż jej angielski był perfekcyjny, bałkański akcent delikatnie przebijał się przez niektóre głoski. Bardzo egzotycznie brzmiała, to na pewno.
Co innego mógł chcieć nieznajomy mężczyzna? Miał wprawdzie bardzo widoczny aparat i ten wydawał się magiczny, ale niektórzy mugole też mieli aparaty. W dodatku zdarzało się, że rzeczywiście jacyś dziwni mugole zagadywali w sprawie swojej zupełnie niezrozumiałej i dziwnej wiary, a wtedy Jagoda się zaczynała z nimi przepychać słownie. Jako poganka miała z nimi naprawdę na pieńku.
Nie podniosła się ani nie poruszyła, po prostu patrzyła na mężczyznę, czekając, aż zareaguje.
Ciekawe co było słychać u Tatiany. Dawno nie pisała do niej listów. Tata nadal siedział w Wielkiej Brytanii, powoli rozumiejąc, że nie będzie specjalnym wsparciem w swojej ojczyźnie i może tylko działać z ukrycia. A ona nie chciała być częścią polityki ani trochę. Wolała grzać się w słoneczku, tak jak teraz. Może trochę porozglądać się po trawie w okolicy, by dostrzec jakieś interesujące zioła. Jednak najpierw skupiła się na książce... Tak, książka, ona jest teraz najważniejsza.
Wróciła wzrokiem na literki i właśnie wtedy ktoś jej przerwał.
Mężczyzna, dobrze ubrany, akcent wyraźnie brytyjski. To było pierwsze co zauważyła. Przymknęła oczy unosząc je na sylwetkę nieznajomego, który zakrywał słońce swoją posturą, rzucając cień na Brodzki, która wgapiała się prosto w nos mężczyzny przez dłuższą chwilę. Chwilę naprawdę niezręcznej ciszy zaraz po przywitaniu, kiedy w głowie naprawdę intensywnie kontemplowała co powinna odpowiedzieć. Naprawdę nie chciała, by ktoś przeszkadzał jej w tej chwili... A jeśli był mugolem, to czy w ogóle by ją zrozumiał? Mugole nie rozumieją przecież niektórych magicznych słów! W końcu Jagoda zamknęła książkę z cichym dudnięciem i przyłożyła ją prosto do brzucha, a jej twarz przybrała obronny wyraz.
- Nie jestem zainteresowana rozmową o bogu ani o szczęściu w życiu. - Głos miała bardzo ładny, raczej niski, mało śpiewny i chociaż jej angielski był perfekcyjny, bałkański akcent delikatnie przebijał się przez niektóre głoski. Bardzo egzotycznie brzmiała, to na pewno.
Co innego mógł chcieć nieznajomy mężczyzna? Miał wprawdzie bardzo widoczny aparat i ten wydawał się magiczny, ale niektórzy mugole też mieli aparaty. W dodatku zdarzało się, że rzeczywiście jacyś dziwni mugole zagadywali w sprawie swojej zupełnie niezrozumiałej i dziwnej wiary, a wtedy Jagoda się zaczynała z nimi przepychać słownie. Jako poganka miała z nimi naprawdę na pieńku.
Nie podniosła się ani nie poruszyła, po prostu patrzyła na mężczyznę, czekając, aż zareaguje.
Ni do zadnjeg leta, ni do kraja sveta
Sudbina je moja kleta
Sudbina je moja kleta