28.12.2022, 09:01 ✶
Gorące powietrze wsiąkło w jego skórę, znacząco podnosząc temperaturę ciała. Gdyby ktoś teraz rzucił na niego medycznym okiem to zawyrokowałby, że Flint jest chory. Z utęsknienia za tym uczuciem życia płynącego w krwiobiegu. Adrenalina buzowała w skroniach i wydostawała się różnego rodzaju oddechem. Zamknął w tej drobnej przestrzeni Fergusa i całkowicie uzależnił się od reakcji jego ciała. To przynosiło znacznie więcej satysfakcji niż rozbrajanie czarnomagicznego przedmiotu, który w razie błędu odgryzie ci palce. Tutaj ryzyka nie było bo już uzyskał przekonanie jak to obaj do siebie lgną. Może było to złe, niewłaściwe ale za to niesamowicie odprężające. Przycisnął go do siebie w żelaznym uścisku i napawał się spięciem jego mięśni, wstrzymanym oddechem i tym z trudem wyartykułowanym jękiem. Nie było między nimi żadnej przestrzeni, obejmował jego biodra ramieniem i go trzymał, akurat teraz potrzebując jeszcze więcej tego uczucia bliskości. Chciał czuć na sobie każde jego drgnięcie i dreszcz. Słyszał ich oddechy, swój własny wciąż ciężki, nienasycony. Zmęczenie jednak promieniowało od spiętego nadgarstka przez całe ciało, leniwie i powoli gasząc w nim ogień. Oparł policzek o jego potargane włosy i dał im kilka minut ciszy. Dopiero po chwili wcisnął rękę między jego plecy a ścianę i pogładził go od łopatek aż do lędźwi.
- Odpocznij.- szepnął drżącym głosem kiedy docierało do niego co mu zrobił. Musiał nastać ten moment odsunięcia się na kilka cali. Wciąż z trzęsącymi się rękoma wpuścił między nich inne powietrze, wyciągając z tylnej kieszeni spodni tradycyjną bawełnianą chusteczkę, której nigdy nie potrzebował a nosił z przyzwyczajenia. Wytarł dowód ich zuchwałości i zaraz to położył rękę u podstawy szyi Olivandera.
Odchrząknął i uśmiechnął się lekko przytomnie, zabierając jeszcze z jego ust te ostatnie gorące oddechy. Za wszelką cenę bronił się przed skrępowaniem czającym się za rogiem, choć w głównej mierze w mimice Fergusa. Wciąż czuł, że nogi się mogą pod nim ugiąć więc przytrzymał się Olivandera choćby opuszkami palców.
- Mów do mnie bo stracę pewność siebie.- poprosił, czając się spojrzeniem po jego policzkach. Nie chciał jej utracić bo nie wiedział kiedy ona powróci. Nad wszystko potrzebował teraz słyszeć głos Fergusa, nie mógł pozwolić mu milczeć.
- Odpocznij.- szepnął drżącym głosem kiedy docierało do niego co mu zrobił. Musiał nastać ten moment odsunięcia się na kilka cali. Wciąż z trzęsącymi się rękoma wpuścił między nich inne powietrze, wyciągając z tylnej kieszeni spodni tradycyjną bawełnianą chusteczkę, której nigdy nie potrzebował a nosił z przyzwyczajenia. Wytarł dowód ich zuchwałości i zaraz to położył rękę u podstawy szyi Olivandera.
Odchrząknął i uśmiechnął się lekko przytomnie, zabierając jeszcze z jego ust te ostatnie gorące oddechy. Za wszelką cenę bronił się przed skrępowaniem czającym się za rogiem, choć w głównej mierze w mimice Fergusa. Wciąż czuł, że nogi się mogą pod nim ugiąć więc przytrzymał się Olivandera choćby opuszkami palców.
- Mów do mnie bo stracę pewność siebie.- poprosił, czając się spojrzeniem po jego policzkach. Nie chciał jej utracić bo nie wiedział kiedy ona powróci. Nad wszystko potrzebował teraz słyszeć głos Fergusa, nie mógł pozwolić mu milczeć.