Z początku wąski, korytarz którym podążały w nieznane, rozszerzył się na tyle, iż przemieszczanie się nim stało się dużo bardziej komfortowe. Było na tyle wygodniej, na ile było to możliwe w obecnej sytuacji. Penny wyraźnie rozluźniła się, kiedy mogła zacząć znacznie mniej obawiać się przypadkowego kontaktu z korzeniami. A także z wyraźnie wilgotną ziemią.
- Wydaje mi się, że zaznaczył całą tę okolice. - w głosie rudej dało się wychwycić lekkie zawahanie. Niby widziała tę mapę, wyrysowane na niej linie, inne oznaczenia, ale jakoś tak nie dałaby sobie teraz odciąć za to własnej ręki. - Chodziło mi o to, że ją zniszczył swoimi bazgrołami. Wiesz, mugole się zdenerwowali, że na ich mapie poczynił jakieś własne zapiski. - sprostowała następnie kwestie, co do której nie zdołały się odpowiednio dogadać. Może zbyt chaotycznie to wszystko tłumaczyła? Gdyby ktoś jej to teraz zarzucił, najpewniej nawet nie próbowałaby się sprzeczać.
Weasley nie do końca była w tym momencie sobą.
A już na pewno nie była taką sobą, którą mogła znać Millie.
- Nie jestem pewna czy to dobrze... - wymamrotała, rozglądając się po kawernie. Badając ostrożnie miejsce, w którym się znalazły. Tym razem jednak, swojego odkrycia już nie zdradziła przy pomocy pisku. Wymiotów. Innego, mniej typowego zachowania. Reakcji. Po prostu odezwała się. - Może... może i z góry nic nas nie zaleje, ale wody nie jest tu wcale mniej. - i nie, nie wierzyła w to, że miałoby ich nie zalać z góry. Sama obawiała się tego znacznie bardziej niż jeszcze kilka chwil temu.
Uważnie się przyjrzała napotkanemu ciekowi wodnemu, starając się przy okazji określić, czy zmierzając dalej, mogą zbliżać się do większego zbiornika. Szli w stronę takowego czy może od niego się oddalali. Albo podążali w poprzek?
rzucam na percepcje, może jakimś cudem zdołam określić coś więcej
Akcja nieudana
Jej uwagę od tego odkrycia, oderwała informacja o kolejnym trupie. Syrenie?
- Syreny zamieszkują tutejsze jezioro? - zamyśliła się, choć znalezisko zdawało się dawać na to pytanie dość jednoznaczną odpowiedź. A trup syreny, znaleziony akurat w tym miejscu, wskazywał na to, że mogli się z każdym kolejnym krokiem do tego jeziora zbliżać. Bo skąd inaczej by się tutaj akurat znalazł? Penny jednak powstrzymała się przed dzieleniem się tymi przemyśleniami z Millie. Założyła może nawet, że ta zdążyła wyciągnąć podobne wnioski? Albo może nawet zwróciła uwagę na coś więcej.
- Tyle o ile, wrzucona do wody nie pójdę jak kamień na dno. - poinformowała. Nie była w tym zbyt dobra, ale powinna była dać sobie radę. - Myślisz, że ten korytarz może... nie prowadzić do wyjścia na ląd? - zawahała się. W momencie kiedy Millie oglądała uważniej ciało potencjalnej syreny, Penny zbliżyła się do kolejnego korytarza. Nie zagłębiając się niego zbadała, na tyle na ile była w stanie z tego konkretnego miejsca. Może coś zauważyła? Usłyszała? Zwróciła uwagę na jakiś szczegół?
znów rzucam na percepcje, może jakimś cudem zobaczę coś więcej
Akcja nieudana