30.05.2024, 12:29 ✶
Być może Minerwa faktycznie martwiła się, że Vincent w jakiś sposób Brennę popsuję. Był starszy, był Ślizgonem, był złośliwi, niektórzy uczniowie się go bali i wdawał się w bójki. Brennie jednak nigdy nie przyszło do głowy, że McGongall mogłaby patrzeć na niego niechętnie z tego powodu, bo po pierwsze, w czasach szkolnych nie umiała jeszcze dostrzec jej troski, po drugie uważała, że to raczej ona wciągnie Prewetta w kłopoty, nie odwrotnie. To Slughorn powinien raczej grozić jej palcem i powtarzać, żeby nie psuła tego biednego chłopca. I czy nie miała racji? Poltergeist właśnie ciskał w niego książkami w domu, do którego sama go zaprosiła.
Nie zdążył się uchylić. Jedna książka walnęła go dość boleśnie tuż pod okiem, druga w policzek, a potem wszystko się uspokoiło.
– Będziesz miał limo – oświadczyła Brenna, spoglądając na niego i unosząc różdżkę, znów rozświetloną światłem lumos. – Powiedzą, że znowu cię pobiłam, a przecież ja jestem zupełnie niewinna… – stwierdziła, niby to w ramach żartu, chociaż spojrzenie miała poważne, bo ten cholerny poltergeist ją zaatakował, i w porządku, że próbował uszkodzić ją, mogła przeżyć, ale byli tutaj inni członkowie Zakonu. - Myślę, że poprzednich właścicieli wykurzył poltergeist. Usłyszeli o klątwie, a jego działania ich przestraszyły. Ale... śmierć Juliusów jest trochę dziwna.
Księżycowy Staw też był dziwnym miejscem. Popadającym w ruinę, ale też wciąż noszącym ślady dawnej wielkości. Miejscem, którego potencjał dało się dostrzec. Pełnym duchów i złych wspomnień, ale także w przedziwny sposób czarującym.
Drzwi otworzyły się po chwili szarpaniny, i Brenna przepchnęła się obok niego, ruszając w ślad za poltergeistem. Tego jednak nie miała już znaleźć już tej nocy: a jedynie wpaść na Millie i Morpheusa, zwabionych zamieszaniem.
Nie zdążył się uchylić. Jedna książka walnęła go dość boleśnie tuż pod okiem, druga w policzek, a potem wszystko się uspokoiło.
– Będziesz miał limo – oświadczyła Brenna, spoglądając na niego i unosząc różdżkę, znów rozświetloną światłem lumos. – Powiedzą, że znowu cię pobiłam, a przecież ja jestem zupełnie niewinna… – stwierdziła, niby to w ramach żartu, chociaż spojrzenie miała poważne, bo ten cholerny poltergeist ją zaatakował, i w porządku, że próbował uszkodzić ją, mogła przeżyć, ale byli tutaj inni członkowie Zakonu. - Myślę, że poprzednich właścicieli wykurzył poltergeist. Usłyszeli o klątwie, a jego działania ich przestraszyły. Ale... śmierć Juliusów jest trochę dziwna.
Księżycowy Staw też był dziwnym miejscem. Popadającym w ruinę, ale też wciąż noszącym ślady dawnej wielkości. Miejscem, którego potencjał dało się dostrzec. Pełnym duchów i złych wspomnień, ale także w przedziwny sposób czarującym.
Drzwi otworzyły się po chwili szarpaniny, i Brenna przepchnęła się obok niego, ruszając w ślad za poltergeistem. Tego jednak nie miała już znaleźć już tej nocy: a jedynie wpaść na Millie i Morpheusa, zwabionych zamieszaniem.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.