30.05.2024, 14:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 10:58 przez Rodolphus Lestrange.)
Sala bankietowa
- Dla Victorii żadne drzwi nie są przeszkodą - odpowiedział, kręcąc delikatnie głową. Jego kuzynka była uparta, tą cechą dorównywała każdemu w rodzinie, a wielu nawet pokonywała w tym starciu. Byłby jednak głupcem, gdyby przyrównał ją do jednego z najbardziej upartych, mugolskich i magicznych stworzeń, więc nawet jeśli wiedział, że nikt nie słyszy jego myśli, to dla bezpieczeństwa wolał nie wyobrażać sobie Viki jako oślicy.
Zesztywnienie Laurenta umknęło jego uwadze, jako że i sam na chwilę stanął, jakby wrósł w ziemię. Najwyraźniej nie tylko zaskoczone spojrzenie łączyło ich w tej chwili, bo obydwoje woleliby chyba znaleźć się w zupełnie innym miejscu. Rodolphus, jak na odważnego pracownika Ministerstwa Magii, czarodzieja który był pewny swoich umiejętności, zrobił to, co uznał za słuszne. Przeszedł z drugiej strony Laurenta, chociaż doskonale wiedział, że nie mógł się za nim schować między innymi ze względu na wzrost. Ale jakoś tak odruchowo zareagował, chcąc uniknąć konfrontacji. Chcąc nie chcąc, ruszył razem z Prewettem, lekko opuszczając głowę i odwracając wzrok, by brońcie Merlinie nie zetknął się z Bellatrix.
- Perseusie - dopiero gdy znaleźli się przed mężczyzną, zdecydował się podnieść wzrok i posłać mu nieco... Skonfundowany uśmiech. Laurent już robił za wodzireja tej rozmowy, więc nie miał zamiaru dorzucać swoich trzech sykli i ewentualnych pytań. Namierzał wzrokiem wyjście z sali bankietowej do jadalni, co w teorii mogło wyglądać jakby po prostu rozglądał się po osobistościach, które się tu zjawiły. Tam było. Jeszcze chwila, kilka uprzejmych słów wymienionych z Blackiem i będzie mógł dyskretnie się zmyć z tego pomieszczenia, wielki odważny czarodziej. Po drodze wyłapał jeszcze Victorię wzrokiem. Zmarszczył nieco brwi, bo nie spodziewał się jej tu, ale ludzie byli pełni niespodzianek i czasem musieli robić niekoniecznie to, na co mieli ochotę. Zwłaszcza że wcześniej mignął mu jeszcze Sauriel. Mógł się tylko domyślać, jakie to kuzynki było niekomfortowe.