30.05.2024, 15:01 ✶
- Objawienie trzeciego oka jest związane bezpośrednio z naturą człowieka, który je otworzył, skoroś musiała się z tym zmagać całe życie, nie sposób nie założyć, że wpływ na twój dar miało to, w jaki sposób wszechświat cię ukształtował. Ale to nie musi być wcale duży wpływ. Powiązanie czegoś ze sobą to jedno, grubość tej nici to odrębna kwestia.
Wszystko miało w sobie negatywność, jeśli się temu przyjrzało bardziej. To, że jej ojciec spoglądał w przyszłość, a nie wstecz, wcale nie było utkane tylko i wyłącznie na dążeniu do doskonałości i osiągnięć - to było ratowanie samego siebie. On przed przeszłością uciekał. Bo do czego miał się kurwa wracać? Do domu pozbawionego miłości, do fałszywych przyrzeczeń, do złamanego serca, do sześciu lat upojenia, do... do niczego nie było warto wracać. To, co miało nadejść, było jedynym co pozwalało Dolohovowi wstawać z łóżka.
- Nie widzę w tym nic negatywnego, chociaż ciężko ukryć, że ja nie lubię patrzeć wstecz. Moja przyszłość potrzebuje mnie bardziej niż przeszłość. - Albo raczej - to on potrzebował jej bardziej. Gdyby się miał codziennie pochylać nad tym, co mu odebrano i co tak drastycznie spieprzy, przekreślając szanse na osiągnięcie rzeczy, których z pewnych względów nie osiągnie już nigdy - stałby się wariatem. Już teraz zachowywał się ekscentrycznie, ale jego szaleństwo nabrałoby nowego, jeszcze gorszego wymiaru, a już teraz zachowywał się podle. - To jednak nie narzuca wcale istnienia jednej, właściwej, najodpowiedniejszej drogi. - Przez moment mężczyzna milczał, ale coś w jego twarzy sugerowało, że głęboko rozważa nad pewną kwestią. Sam zdziwił się po chwili, z jaką intensywnością próbował nadać temu jakiś głębszy sens. - Ktoś mi kiedyś powiedział, że wszyscy dobrzy artyści muszą cierpieć, bo rozpamiętując emocje, które przelewają na swoją sztukę, nie mogą się od nich w pełni uwolnić. Czy to dlatego zostałaś malarką? - Wbrew myśli, co się mogła teraz pchać do głowy, wcale nie chciał usłyszeć tak. Chciał usłyszeć nie, żeby móc wskazać - więc to twoja decyzja, to co cię dotknęło, nie musi narzucać ci drogi. Ale co jeżeli usłyszy tak? Cóż, przynajmniej odrobinę lepiej ją zrozumie.
Wszystko miało w sobie negatywność, jeśli się temu przyjrzało bardziej. To, że jej ojciec spoglądał w przyszłość, a nie wstecz, wcale nie było utkane tylko i wyłącznie na dążeniu do doskonałości i osiągnięć - to było ratowanie samego siebie. On przed przeszłością uciekał. Bo do czego miał się kurwa wracać? Do domu pozbawionego miłości, do fałszywych przyrzeczeń, do złamanego serca, do sześciu lat upojenia, do... do niczego nie było warto wracać. To, co miało nadejść, było jedynym co pozwalało Dolohovowi wstawać z łóżka.
- Nie widzę w tym nic negatywnego, chociaż ciężko ukryć, że ja nie lubię patrzeć wstecz. Moja przyszłość potrzebuje mnie bardziej niż przeszłość. - Albo raczej - to on potrzebował jej bardziej. Gdyby się miał codziennie pochylać nad tym, co mu odebrano i co tak drastycznie spieprzy, przekreślając szanse na osiągnięcie rzeczy, których z pewnych względów nie osiągnie już nigdy - stałby się wariatem. Już teraz zachowywał się ekscentrycznie, ale jego szaleństwo nabrałoby nowego, jeszcze gorszego wymiaru, a już teraz zachowywał się podle. - To jednak nie narzuca wcale istnienia jednej, właściwej, najodpowiedniejszej drogi. - Przez moment mężczyzna milczał, ale coś w jego twarzy sugerowało, że głęboko rozważa nad pewną kwestią. Sam zdziwił się po chwili, z jaką intensywnością próbował nadać temu jakiś głębszy sens. - Ktoś mi kiedyś powiedział, że wszyscy dobrzy artyści muszą cierpieć, bo rozpamiętując emocje, które przelewają na swoją sztukę, nie mogą się od nich w pełni uwolnić. Czy to dlatego zostałaś malarką? - Wbrew myśli, co się mogła teraz pchać do głowy, wcale nie chciał usłyszeć tak. Chciał usłyszeć nie, żeby móc wskazać - więc to twoja decyzja, to co cię dotknęło, nie musi narzucać ci drogi. Ale co jeżeli usłyszy tak? Cóż, przynajmniej odrobinę lepiej ją zrozumie.
with all due respect, which is none