30.05.2024, 15:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2024, 15:15 przez Dora Crawford.)
Południowe stragany - stoisko kowenu
Dora czknęła, bo jej ten alkohol jakoś tak dziwacznie wszedł. Nie była specjalistką od picia, ale wydawało jej się że po takiej ilości nie powinno jej jeszcze nic być. Najwyżej jej się od tego wszystkiego zrobi wesoło no a cóż złego w odrobinie dobrego humoru? Dziewczyna podziękowała kobiecie zajmującej się stanowiskiem i odsunęła sie od niego, przez moment rozglądając za swoim następnym celem tegoż spaceru.
Jej uwagę przykuło stoisko kowenu i też w tamtą stronę się skierowała, z zainteresowaniem przyglądając temu, co mieli do zaoferowania. Wiedziała, że na poprzednich sabatach zdarzało im się sprzedawać jedzenie i picie, z czego to drugie zdawało się często przyprawione eliksirami z różnymi efektami, ale tym razem wydawało się że skoncentrowali się na wyrobach rzemieślniczych i różnorakich przedstawianiach Matki. Matka na obrazkach, Matka na zakładkach, Matka-butelka. Ta ostatnia rzecz trochę ją dziwiła, ale no niech będzie, co kto lubi.
- Chciałam poprosić koszyk. O ten taki brązowy - uśmiechnęła się do kapłanów, którzy zajmowali się stoiskiem, zaraz znowu spoglądając na rozłożone przed nią rzeczy. Kolorowanki, znajdź kapłankę, śpiewniki... - O i jeszcze książkę kucharską. Niech będzie... - ene due rike fake. Dziewczyna wyraźnie nie mogła się zdecydować, ale nie potrzebowała specjalnej zachęty, żeby podjąć decyzję. - W sumie to poproszę obie - zarumieniła się nawet, bo takie trwonienie pieniędzy trochę wydawało jej się niewłaściwe, ale książek kucharskich nigdy za mało!
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.