30.05.2024, 15:49 ✶
Południowe stragany - świeczki Mulciberów
MOCNIEJ GO NAPIERDALAJ.
Ale Atreus nie miał zamiaru ponawiać swojej napaści na Notta. Raz wystarczył, bo rozpędził się do tego stopnia, że świeczka nie wytrzymała i złamała się w pół. Końcówka poleciała gdzieś w tłum, a w dłoni został mu tylko woskowy trzon. Auror wyprostował się, jak gdyby nigdy nic, spoglądając na Philippa pogardliwym spojrzeniem. Wypuścił resztę świecy z dłoni i to poturlała się gdzieś między nogi gapiów, samemu najzwyczajniej w życiu przeczesując palcami włosy i doprowadzając je do porządku, bo parę kosmyków opadło mu niesfornie na czoło. Pożegnał mężczyznę powłóczystym spojrzeniem, które równie można było odczytać jako ostrzeżenie, by ten lepiej miał się na uwadze. Kroki skierował z powrotem w stronę straganu Mulciberów, gdzie zostawił siostrę i Victorię; wyglądał trochę, jakby pobicie Notta w ogóle nie miało miejsca, kiedy z pełną nonszalancją poprawiał kołnierzyk koszuli i ściągnięte od bicia mankiety.
- Tamtą popsułem - zwrócił się do Charlesa, nawet nie patrząc na resztę tego całego zbiegowiska. Zignorował też Roberta i jego bliźniaka, bo ewidentnie chcieli popsuć swój własny biznes. Z jednej strony trochę śmiech na sali, sprzedawać tego typu świece na sabacie kiedy uważało się za poważną, czystokrwistą rodzinę, ale w tym momencie równie dobrze mogli udawać, że taki był plan od samego początku. Lepiej by na tym wyszli. - Dawaj całą skrzynkę, przynajmniej jakoś się zrewanżuję za ten incydent - wyciągnął bez dalszego gadania galeony. Cokolwiek sobie młody Mulciber zażyczył za swój towar, Atreus zapłacił mu dwa razy więcej - jego stary albo jego brat właśnie próbowali mu skasować interes, więc przynajmniej tyle mógł teraz dla niego zrobić.
- Cześć, Lestrange - zwrócił się wreszcie do Victorii, jak gdyby nigdy nic. Nie zamierzał szczególnie czekać, aż Nott znajdzie sobie kogoś, komu rozpaczliwie spróbuje zgłosić że został przez niego napadnięty. Może i był aurorem, ale nie był w tym momencie na służbie, a dwa - no kto go niby tutaj spisze? Walnął kolesia raz, a nie zrobił z niego krwawą miazgę. - Jak tam ci się podoba jarmark? Dużo rozrywek, co? - uśmiechnął się do niej głupio, a potem tłum dookoła nich znowu westchnął poruszony, bo ktoś jeszcze zaczął się przepychać. Atreus odwrócił się i zmarszczył brwi. McKinnon? I ten padalec Mulciber? Bulstrode chętnie przygrzmociłby temu drugiemu, ale Hades był na służbie, a bicie się w mundurze z cywilem to już była zupełnie inna para kaloszy. - Kupiłaś co chciałaś? - zwrócił spojrzenie na Florence, ale kątem oka zezował co chwilę na te ich szarpaninę. - Możemy stąd iść jak tak, tylko... no kurwa! - odwrócił się wreszcie, śpiesząc do tych dwóch idiotów. - McKinnon jesteś w mundurze, zostaw go do cholery - złapał Hadesa za fraki, chcąc go odciągnąć od Alexandra.
af na odciągnięcie Hadesa od Alexandra
Rzut Z 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 80
Sukces!
Sukces!