30.05.2024, 19:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2024, 19:28 przez Leonard Mulciber.)
Świece i kadzidła rodziny Mulciber - Obieram opłatę od Victorii, przyglądam się całej sytuacji z peniso-świeczkami, zbieram opierdol i łapię świeczkę, którą rzucił mi Isaac
Przez chwilę jeszcze przyglądał się niebieskiemu kociakowi z ciekawością, kiwając głową na stosunkowo proste wytłumaczenie tegoż koloru. A już miał nadzieję, że być może zwierze zjadło coś, co spowodowało u niego ten nieoczekiwany efekt. Nie, żeby brakowało mu wiedzy, jaki składnik, jakiej mikstury mógłby wywołać podobny efekt, ale zawsze warto było wiedzieć więcej, niż mniej. Tymczasem jedynie zaklęcię, huh...? Szkoda.
Leo byłby skusił się o pogłaskanie zwierzaka, gdyby, podobnie jak Viktoria, nie został zmuszony do przeniesienia spojrzenia na zupełnie inne widowisko. Ledwie pamiętał, żeby odebrać należność za zakupy, ponieważ zaistniała sytuacja 'świecowa' eskalowała w zatrważającym tempie! Charlie miał w jakimś stopniu talent do wywoływania dram, ale nigdy nie przypuszczał, że jego umiejętności zaowocują czymś... Tego sortu. Do ognia oliwy dolał oczywiście Isaac, a jakże! Mimo że znał tego człowieka zaledwie chwilę, doskonale już wiedział, jak jego energia potrafiła wpływać na otoczenie. O donośnym głosie nie wspominając.
Po prawdzie sam Leo bawił się w tym wszystkim wyśmienicie. Kiedy pierwszy szok minął, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i z pobłażliwym uśmiechem przyglądał się całemu przedstawieniu. Biedny Charlie. Dawno nie widział go aż tak czerwonego i zmieszanego. A facet atakujący drugiego świeczką w kształcie fallusa? Złoto! Komedia pierwsza klasa!
Być może wszystko skończyłoby się nawet i dobrze, zważywszy na to, jaką popularność wśród zebranych dookoła zebrały nowiutkie wynalazki brata, gdyby nie pojawienie się ojca i wuja. Ah, tak. To się dopiero nazywało 'w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie'. To nie mogło skończyć się dobrze i wcale się nie przeliczył ze swoimi przypuszczeniami.
Osobiście, choć owszem, uważał świeczki za bardzo kontrowersyjne, uważał reakcje obu mężczyzn za przesadzoną. Zwłaszcza ze strony wuja.
Leo zmarszczył brwi i już otwierał usta, aby coś odpowiedzieć, gdy Isaac rzucił w jego stronę-... Erikowym penisem-... Świeczką... Peniso-świeczką-... Peniso-świeczką największych, dostępnych rozmiarów, a jakże. Oczywiście, że w odruchu złapał świeczkę w dłonie. Co zapewne stworzyło widok, który nie poprawiał jego własnej sytuacji, jakkolwiek niewinny by nie był.
- ...bajecznie.
Jakby tego było mało, rozpoczęła się kolejna bójka...???
Przez chwilę jeszcze przyglądał się niebieskiemu kociakowi z ciekawością, kiwając głową na stosunkowo proste wytłumaczenie tegoż koloru. A już miał nadzieję, że być może zwierze zjadło coś, co spowodowało u niego ten nieoczekiwany efekt. Nie, żeby brakowało mu wiedzy, jaki składnik, jakiej mikstury mógłby wywołać podobny efekt, ale zawsze warto było wiedzieć więcej, niż mniej. Tymczasem jedynie zaklęcię, huh...? Szkoda.
Leo byłby skusił się o pogłaskanie zwierzaka, gdyby, podobnie jak Viktoria, nie został zmuszony do przeniesienia spojrzenia na zupełnie inne widowisko. Ledwie pamiętał, żeby odebrać należność za zakupy, ponieważ zaistniała sytuacja 'świecowa' eskalowała w zatrważającym tempie! Charlie miał w jakimś stopniu talent do wywoływania dram, ale nigdy nie przypuszczał, że jego umiejętności zaowocują czymś... Tego sortu. Do ognia oliwy dolał oczywiście Isaac, a jakże! Mimo że znał tego człowieka zaledwie chwilę, doskonale już wiedział, jak jego energia potrafiła wpływać na otoczenie. O donośnym głosie nie wspominając.
Po prawdzie sam Leo bawił się w tym wszystkim wyśmienicie. Kiedy pierwszy szok minął, skrzyżował ręce na klatce piersiowej i z pobłażliwym uśmiechem przyglądał się całemu przedstawieniu. Biedny Charlie. Dawno nie widział go aż tak czerwonego i zmieszanego. A facet atakujący drugiego świeczką w kształcie fallusa? Złoto! Komedia pierwsza klasa!
Być może wszystko skończyłoby się nawet i dobrze, zważywszy na to, jaką popularność wśród zebranych dookoła zebrały nowiutkie wynalazki brata, gdyby nie pojawienie się ojca i wuja. Ah, tak. To się dopiero nazywało 'w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiednim czasie'. To nie mogło skończyć się dobrze i wcale się nie przeliczył ze swoimi przypuszczeniami.
Osobiście, choć owszem, uważał świeczki za bardzo kontrowersyjne, uważał reakcje obu mężczyzn za przesadzoną. Zwłaszcza ze strony wuja.
Leo zmarszczył brwi i już otwierał usta, aby coś odpowiedzieć, gdy Isaac rzucił w jego stronę-... Erikowym penisem-... Świeczką... Peniso-świeczką-... Peniso-świeczką największych, dostępnych rozmiarów, a jakże. Oczywiście, że w odruchu złapał świeczkę w dłonie. Co zapewne stworzyło widok, który nie poprawiał jego własnej sytuacji, jakkolwiek niewinny by nie był.
- ...bajecznie.
Jakby tego było mało, rozpoczęła się kolejna bójka...???