Kłamać to trzeba było przede wszystkim umieć. Penny nie była najlepszym kłamcą, którego znał Stanley. Nie była nawet w top10 takich osób, a do osiągnięcia mistrzostwa, potrzebowała dobrych kilku lat praktyki, wszak szło jej całkiem średnio.
- Na pewno dobrze? - zapytał raz jeszcze, aby się upewnić. W zasadzie robił to chyba tylko i wyłącznie ze względu na swojego byłego partnera z Brygady - Może chce sobie pani zapalić? Papierosy w końcu pomagają się człowiekowi odstresować, otrzeźwieć... przewietrzyć umysł - wyjął paczkę papierosów, a w międzyczasie wymieniał pozytywy, które płynęły z sięgnięcia po buszka. Nie wspomniał oczywiście o najważniejszym - o tym wspaniałym poczuciu kiedy nikotyna docierała do organizmu, a ten przeżywał istną euforię. No coś wspaniałego.
- Nie ma też co się jednak złościć. Nie ma z tego wiele dobrego, a zwłaszcza jeżeli to nie byłoby coś wielkiego - kontynuował swoją narrację. Słyszał to co mówiła rudowłosa dziewczyna, której nie znał Matthew, może było coś na rzeczy i Aidan coś jednak przeskrobał? W końcu był z niego niezły rozrabiaka.
- Swoją drogą to Matthew - wyciągnął dłoń w kierunku damy w opałach, która można było chyba tak nazwać, ponieważ była czerwona na twarzy, zupełnie jak ogień - Naprawdę nie warto się denerwować przez jakichś ludzi. Na rzeczy na które przecież nie bardzo mamy wpływ... no chyba, że w tym wypadku można było coś zadziałać za wczasu... - wzruszył ramionami - A w taką pogodę jak ta, złość może spowodować tylko więcej szkód, niż pożytku - stwierdził, przyglądając się Penny uważnie - Może mógłbym jakoś pomóc? - zapytał, rozglądając się po okolicy jakby chciał prześledzić trasę z której przybyła rudowłosa, a tym samym odnaleźć sprawców takiego zachowania. Jako Stanley miałby to pewnie w całkowitym poważaniu ale Matthew już tego nie miał, więc musiał się poddać temu.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972