30.05.2024, 22:19 ✶
Gastronomia z Sennym Władcą
Dla Very zaś wszelkie odchylenia od normalnego funkcjonowania czarodziejskiego umysłu są… aż nazbyt pociągające. Wywołują dreszcze wzdłuż kręgosłupa w ten dziwny, euforyczny sposób charakterystyczny dla naukowców wszelkiego kalibru. Nie powinno to zresztą nikogo dziwić - wpierw uskuteczniała praktykę lekarska, by od kilku lat skupiać się na mózgu w Departamencie Tajemnic. A ten jest narządem pełnym tajemnic, niespodzianek oraz mocy, z jakiej istnienia większość czarodziejów chodzących po tym padole łez nie zdawała sobie nawet sprawy.
Wydyma dolną wargę w wyrazie szczerego niezadowolenia, gdyż oszczerstwa padające z sennych ust uznaje za oburzające.
- Śmiesz w to wątpić? Mój drogi, doskonale przecież wiesz, że gdyby nie moje ogromne współczucie nie mógłby się teraz cieszyć moim towarzystwem. - Mówi słodko. Aż nazbyt słodko, gdyż słodycz jej słów skrywa pewną toksyczność charakterystyczną dla przyjacielskich przytyków. W potwierdzeniu swych słów na chwilę łapie policzek Sennego Władcy między kciuk i palec wskazujący w geście, jaki nie raz kierowała w stronę swoich bratanków. Podąża za przyjacielem, a gdy przychodzi zamówić alkohol Vera stawia na klasykę. Kieliszek ulubionego Primitivo, wprost z włoskiej Apullii. I choć próbowała wielu gatunków wina, to ten skradł jej serce. Zwłaszcza, gdy dało się wyczuć w nim przyjemną, jeżynową nutę.
- Twojego drinka czy modlitwy? - Dopytuje, po czym moczy karminowe usta w alkoholu. Modlitwa wydaje jej się czymś… nienaturalnym. Odległym. W pewien sposób dziwnym, gdyż analityczny umysł potrzebuje liczb oraz namacalnych dowodów. Namacalny zaś z pewnością był eliksir ognia i towarzysz, który sugestywnie unosi brew.
- Jeśli myśl ma moc kreacji, to czy nie każdy z nas w pewien sposób nie jest bogiem? Zwłaszcza my, osoby o magicznym talentach? W końcu nasze myśli kreują, pokazują magii dorgę oraz formę, jaką ma przybrać więc w imię twojej teorii ja również mogłabym być boginią. - Zielone oczy błyszczą niemym wyzwaniem, gdyż filozoficzne potyczki czarownica traktuje niczym rozgrzewkę. Niewielką potyczkę mającą wyrwać z letargu codzienności. Smukłe palce w zaczepnym geście przesuwają się po męskim przedramieniu. Niegdyś chciała być Persefoną, pełną młodości i uroku duszyczką balansującą na krawędzi życia i śmierci, teraz jednak widzi się bardziej w roli dziwnej hybrydy Ateny z Artemidą.
Na szczęście do pełni jest daleko…
Uśmiecha się do bratanicy swojego towarzysza, ta jednak szybko znika gdzieś w tłumie. A szkoda, ciekawi ją wielce, jaki Senny Władca jest w otoczeniu rodziny. I ona unosi kieliszek, w podniosłym nastroju dołączając się do wypowiadanej modlitwy, traktując to jako… doświadczenie. Dokładniej potwierdzenie bądź obalenie tezy, jaka padła.
- I przynieś nam chwałę oraz najlepsze losy z loterii. - Dodaje równie uroczyście, po czym moczy karminowe usta w ciemnym płynie. - Jak się teraz czujesz? Czy te słowa coś zmieniły w twojej percepcji świata? - Pyta. Na szczęście nie potrzebuje notesu, gdyż pamięć idealna, wzmocniona chorobą, zapamiętuje wszystko.
Ponoć da się wyjąć kobietę z laboratorium, lecz laboratorium z kobiety nie wyjdzie nigdy.