28.12.2022, 23:05 ✶
To był błąd. To był duży błąd. Co on tu do jasnej avady robił?! Niech go sklątka pożre, to nie tak miało się skończyć. Za jakie grzechy? Czy naprawdę zachowywał się tak źle, że zasługiwał na te katusze? Czy za uczucia do Fergusa musi dostawać taką karę? Przysnął na ścieżce przez jakieś dziwne kwiaty w które się wplątał po lądowaniu teleportacyjnym. Cynthia mogłaby powiedzieć więcej na temat ziół lecz nie miał jak jej zapytać bowiem pył z tych krzaków go otumanił i uśpił. O zgrozo, musiał spać długo bo gdy się ocknął w środku nocy z silnym bólem głowy to był otoczony przez… lunaballe. Nie był to pojedynczy egzemplarz a naliczył około pięciu, w tym jedna na jego kolanach. Nie wiedział czy to przez to, że cuchnął tymi roślinami czy przez to, że był nieruchomy i zmarznięty. Jedno na nim leżało! Czuł ich dziwny zapach, a ich wielkie ślepia wpatrywały się w niego z zaciekawieniem. A Castiel? Był blady bo nie przepadał za stworzeniami. Źle się przy nich czuł bo nie miał do nich ręki, nie umiał się z nimi obchodzić. Ich obecność budziła dyskomfort a lunaballe nie należały do najładniejszych stworzeń. Nie rozumiał czemu niektóre nastolatki uważały je za urocze i romantyczne. Były paskudne i ciężkie! Bał się ruszyć bo ta wielka głowa na nim spała. Nabrał przekonania, że to przez te kwiaty od których dostał migreny. Jedna lunaballa siedziała za jego plecami, pozostałe rozrzucone w okolicy. O Merlinie, za jakie grzechy one do niego podeszły? Spięty jak struna wygramolił dyskretnie różdżkę. Nie chciał ich spłoszyć bo mogły go stratować a sądząc po ilości ich nóg to nie wyszedłby z tego cało. Nie był w stanie zbyt mocno się poruszyć a więc nie wierzył, że utrzyma równowagę. Przez piętnaście minut powoli unosił rękę w powietrze i przez kolejne dwanaście próbował wystrzelić w powietrze zaklęcie cichej czerwonej racy. Może znajdą go strażnicy kniei? Było zimno i mokro, nie mógł tu zostać. Słabo się czuł przy tych dziwacznych stworach. Wywoływały w nim ból brzucha. Mdliło go kiedy te wielkie oczy przesuwały się na niego. Po jakimś czasie zauważył, że wszystkie lunaballe pozasypiały. U jednej zauważył w pysku te kwiaty, co utwierdziło go w przekonaniu, że jest jedynie przypadkową ofiarą. Może były łagodne ale jego to nie interesowało. Niech ktoś je z niego zabierze... Był klątwołamaczem a nie zaklinaczem zwierzęcych pysków. Wystrzelił drugi raz zaklęcie czerwonej racy i przez ból głowy musiał położyć się z powrotem na zimną trawę bowiem zbyt długo wdychał pył kwiatów. Za jakie grzechy…