Z pomocą Olivii, obsługiwanie Leona i Laurenta.
”Poznać swoją przyszłość…” – te słowa odbiły się Tristanowi w głowie, niezbyt przyjemnie. Może wolałby nie poznawać jej. Nie chciał widzieć nieprzyjemnych zdarzeń, których zapewne nie będzie wstanie uniknąć. A może lepiej byłoby pomyśleć w drugą stronę? Czy można im zapobiec? Czy gdyby w przeszłości przełamał się i skorzystał z usług wróżbity, nie skończyłby jak dzisiaj za straganem, a stałby wśród Brygadzistów i Aurorów zabezpieczając teren wydarzenia?
Tristan pozwolił aby Olivia zajęła ich klienta, który jest przecież jej przyjacielem. Choć słuchał Ich wymiany zdań, gdzie zaczęła nawiązywać do feniksów. W między czasie podszedł do nich kolejny klient. Kolejna osoba, znana już nie tylko Olivii, ale i Leonowi. Tristan nie był tak bardzo obeznany w członkach rodzin czystokrwistych. Czy to możliwe, że znajomości Olivii pomagały zwrócić uwagę na to stoisko, że nawet i siebie mógł promować? Fakt, mieli słabą reklamę. Lecz to dlatego, że dopiero zaczynali stawiać pierwsze kroki.
Przejrzał swój asortyment przedmiotów i wyjął klamrę do paska od spodni z wizerunkiem Feniksa. Miał swoje charakterystycznie rozłożone skrzydła i wydłużony ogon. Drugim przedmiotem była broszka. Trzecim wisiorek. Czwartym, bransoleta wykonana w taki sposób, że skrzydła stanowiły obręcz niedomkniętą. Dzięki temu można było bez problemu samodzielnie dopasować objętość przedmiotu do nadgarstka.
Po tym, jak zaprezentował wspomniane przedmioty Leonowi, wyjął swój podręczny notes, ołówek i zapisał odpowiedź na pytanie Laurenta:
”To szkiełka ozdobne. Z użyciem eliksiru błyszcząco-oczyszczającym, mienią się pod słońcem jakby to był czerwony diament.”Zapisaną treść, pokazał Laurentowi. Tutaj nie mógł użyć języka migowego. A jego głosu, nikt i tak nie usłyszy. Olivia była zajęta Leonem. Więc on musiał odsłużyć niejakiego Laurenta z kotem.