30.05.2024, 22:56 ✶
Magiczne Różności - Stragany Południowe
Olivia rozmawia z Leonem, zwraca uwagę na Laurenta
Olivia pokręciła przecząco głową, jakby chciała powiedzieć nie. Nie, nie chciała poznawać swojej przyszłości. Zaglądanie w nią było niebezpieczne i tak naprawdę po prostu się tego bała. Podziwiała za to Leona za to, że ten nie bał się widzieć to, co ukryte.
- Leon, zawsze gdy mi wróżysz, proszę byś kłamał tak, by wyszło że będę żyła długo i szczęśliwie, wiesz jaka będzie moja odpowiedź - przypomniała mu, unosząc lekko brew. Nie rozumiała, czemu aż tak się przy tym upierał - doskonale wiedział, jaka będzie jej odpowiedź i to za każdym jednym razem, jak spyta. - Wybacz, że pomysł przyszedł dość późno i nie mieliśmy czasu na przygotowanie ulotek i rozrzucenie ich po całym Londynie.
Odpowiedziała nieco kąśliwie, opierając dłonie na biodrach. Uniosła nieco podbródek w wyzywającym geście, jakby chciała pokazać, że jeszcze jedno słowo, sugerujące że robią coś za mało albo nie do końca dobrze, i rozpęta tu kolejną wojnę na kształt tej goblińskiej. Na szczęście wszystkich tu zgromadzonych Leon postanowił uciąć temat i zająć się rozprawianiem o feniksach. Uśmiechnęła się więc triumfalnie, bo wiedziała, gdzie uderzyć. Bletchley kochał zwierzęta, fascynowały go: jeżeli ktoś chciał, żeby wróżbita przeskoczył do innego tematu, wystarczyło tylko rozpocząć ten wątek. Jej przyjaciel był naprawdę prosty w obsłudze.
- Słowa, których szukasz, to "dziękuję za komplement, Olivio, jesteś najlepsza" - dorzuciła jeszcze, ale drgnęła, gdy usłyszała swoje imię. Gdy usłyszała głos, którego po prawdzie nie spodziewała się usłyszeć właśnie tu. Obróciła się gwałtownie, a jej oczy rozszerzyły się w zaskoczeniu. - Laurent! Jak miło cię widzieć. Mam nadzieję, że dobrze się bawisz?
Na twarzy rudowłosej pojawił się pogodny, ciepły uśmiech, który niemal natychmiast zmienił się w rozczulony, gdy dostrzegła co też Prewett miał w rękach.
- Żartujesz? Kot? A co z Dumą? - w teorii koty i psy średnio się dogadywały, ale przecież Laurent z reguły wiedział, co robił, prawda? Olivia nachyliła się nieco, wpatrując w puchatą kulkę. Pominęła kwestię kamieni szlachetnych, bo widziała kątem oka, że Tristan już się tym zajął. Sama więc tylko puknęła Leona w ramię i głową wskazała na rzeczy, które Ward rozłożył na stoliku. Spojrzała też na niego tym wzrokiem, przypominający wzrok psa, który wpatruje się we właściciela, gdy ten akurat je kanapkę. - Mamy jeszcze eliksiry, jeśli chcesz. A te półki idealnie mógłbyś wykorzystać na herbaty w pięknych słoiczkach ze ślicznymi pokrywkami, nie uważasz?
Mrugnęła do Prewetta. Cholera, ciężko było jej utrzymać skupienie na dwóch osobach, ale był przecież jeszcze Tristan. Z ulgą oddałaby Laurenta właśnie jemu, Laurent był miły i do rany przyłóż, na pewno się dogadają. Nie to, żeby Leon był niemiły, ale cwaniak już wcześniej nadepnął jej na odcisk tym tekstem o małym ruchu, więc to na nim planowała się teraz skupić w całości.
@Tristan Ward @Leon Bletchley @Laurent Prewett