31.05.2024, 00:56 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.05.2024, 01:08 przez Erik Longbottom.)
Poltergeist, jaki był, każdy doskonale widział... Psotny, denerwujący i ponad miarę wręcz rozbawiony całą sytuacją, w jakiej się znalazł. Zachowywał się tak, jakby starcie z czterema oponentami było dla niego co najwyżej zabawą niż poważnym zagrożeniem. Taka była jego natura, że wszystko traktował jak grę? A może po prostu nie zdawał sobie sprawy z zagrożenia, jakie na niego czyhały, gdy tylko połknie haczyk i pomknie za Moody na górę?
Chociaż Erik nie zdołał powstrzymać zaklętej kołatki przed wykonaniem kilku celnych uderzeń o głowę Figga, tak postanowił zrobić coś innego - przywrócić ją do porządku za pomocą magii rozpraszającej. Widząc, że Thomas sam próbował rozwiązać problem, co niestety mu się nie udało, Longbottom wziął sprawy w swoje ręce, aby pozbyć się tego natręctwa. Wprawdzie było to irytujące, że nie mogli skupić całej swej uwagi na jednym duszku, jednak... Prędzej czy później skończą mu się pociski i go dorwą, czyż nie?
Chociaż Erik nie zdołał powstrzymać zaklętej kołatki przed wykonaniem kilku celnych uderzeń o głowę Figga, tak postanowił zrobić coś innego - przywrócić ją do porządku za pomocą magii rozpraszającej. Widząc, że Thomas sam próbował rozwiązać problem, co niestety mu się nie udało, Longbottom wziął sprawy w swoje ręce, aby pozbyć się tego natręctwa. Wprawdzie było to irytujące, że nie mogli skupić całej swej uwagi na jednym duszku, jednak... Prędzej czy później skończą mu się pociski i go dorwą, czyż nie?
(Rozproszenie) Unieszkodliwienie kołatki, która atakuje Thomasa
Rzut N 1d100 - 86
Sukces!
Sukces!
Potem kilka rzeczy wydarzyło się po kolei: poleciał ku niemu odłamek poręczy, który jednak doleciał jedynie do podeszwy jego butów oraz... balony zaczęły pękać, drażniąc jednocześnie uszy Longbottoma. Wzdrygnął się na ten nagły trzask, kuląc się na chwilę w sobie, dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego, że ich przeciwnik posłał w ich stronę kolejną porcję balonów, tylko po to, aby zaraz skupić się na pannie Moody. Longbottom już szykował się do rzucenia kolejnego przeciwzaklęcia, aby unieszkodliwić drzwi, które poleciały w jej kierunku, jednak... Wcale nie musiał tego robić. Millie poradziła sobie z tym doskonale.
Gdy rozpoczął się dziki bieg na wyższe kondygnacje posiadłości, Erik zdecydował się zaufać własnym nogom i nie ryzykować wskakiwania na żadną miotłę, po czym pognał za Hardwickiem i Moody, zerkając tylko co jakiś czas, czy Figg także dołączył do pościgu.
Gdy rozpoczął się dziki bieg na wyższe kondygnacje posiadłości, Erik zdecydował się zaufać własnym nogom i nie ryzykować wskakiwania na żadną miotłę, po czym pognał za Hardwickiem i Moody, zerkając tylko co jakiś czas, czy Figg także dołączył do pościgu.
(Aktywność Fizyczna) Biegnę na strych, I guess?
Rzut PO 1d100 - 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞