29.12.2022, 04:51 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2022, 04:51 przez Chester Rookwood.)
Chester raz jeszcze omiótł spojrzeniem kompletnie zdewastowane wnętrze tego sklepu oraz zalegające na podłodze ciała ich ofiar, rzucające się w oczy na tle zgliszczy. Na pierwszy rzut oka było ich wystarczająco. Po tym, jak Theon odebrał życie tamtej staruszce, w tym lokalu raczej nie było już nic, co mógłby uznać za warte uwagi. Zadanie zostało wykonane. Pozostawało im tylko opuścić tę część Ulicy Pokątnej i udać się w bezpieczne dla nich miejsce.
— Doskonale. Po opuszczeniu Ulicy Pokątnej chcę otrzymać od was pełny raport na temat tego, co miało miejsce w sklepie — Zaordynował. Pomimo tego, że cały atak przebiegał całkiem sprawnie to z uwagi na potyczkę z Brygadzistami nie był obecny przy nich, gdy wykańczali tych ludzi. Dlatego potrzebował otrzymać od nich sprawozdanie. A prawdę mówiąc, mieli mu sporo do powiedzenia. Biorąc pod uwagę to, że najwyraźniej dwie niedoszłe ofiary zdołały im uciec. Potwierdzenie tego faktu wymagałoby przeszukania tego pobojowiska oraz ruszenia w pościg za niedoszłymi ofiarami. Nie mieli na takie rzeczy czasu. Im dłużej tutaj pozostawali, tym byli narażeni na przybycie nowego zastępu funkcjonariuszy ministerialnego Departamentu Przestrzegania Prawa. Sam jako Prawa Ręka Lorda Voldemorta będzie musiał mu złożyć bardzo dokładny raport z przebiegu tego ataku. Odpowiadał wyłącznie przed nim.
— Tak jak i nas. Deportujcie się — Polecił im na sam koniec, po raz ostatni spoglądając na ten sklep. Gdy Theon, jak Deborah wypełnili jego ostatnie polecenie i deportowali się z charakterystycznym trzaskiem, Chester zdecydował się po raz ostatni podnieść swoją różdżkę.
— Incendio — Skierował dłoń z różdżką na jeden z kredensów, wykonując ręką ruch podobny do płomienia. Z różdżki wystrzelił snop iskier, zamieniający się po paru sekundach w pożerający drewno płomień. Zanim on przybrał na sile, deportował się tak jak jego podkomendni w bezpieczne miejsce.
Słowa: 283
Słowa łącznie: 2015
— Doskonale. Po opuszczeniu Ulicy Pokątnej chcę otrzymać od was pełny raport na temat tego, co miało miejsce w sklepie — Zaordynował. Pomimo tego, że cały atak przebiegał całkiem sprawnie to z uwagi na potyczkę z Brygadzistami nie był obecny przy nich, gdy wykańczali tych ludzi. Dlatego potrzebował otrzymać od nich sprawozdanie. A prawdę mówiąc, mieli mu sporo do powiedzenia. Biorąc pod uwagę to, że najwyraźniej dwie niedoszłe ofiary zdołały im uciec. Potwierdzenie tego faktu wymagałoby przeszukania tego pobojowiska oraz ruszenia w pościg za niedoszłymi ofiarami. Nie mieli na takie rzeczy czasu. Im dłużej tutaj pozostawali, tym byli narażeni na przybycie nowego zastępu funkcjonariuszy ministerialnego Departamentu Przestrzegania Prawa. Sam jako Prawa Ręka Lorda Voldemorta będzie musiał mu złożyć bardzo dokładny raport z przebiegu tego ataku. Odpowiadał wyłącznie przed nim.
— Tak jak i nas. Deportujcie się — Polecił im na sam koniec, po raz ostatni spoglądając na ten sklep. Gdy Theon, jak Deborah wypełnili jego ostatnie polecenie i deportowali się z charakterystycznym trzaskiem, Chester zdecydował się po raz ostatni podnieść swoją różdżkę.
— Incendio — Skierował dłoń z różdżką na jeden z kredensów, wykonując ręką ruch podobny do płomienia. Z różdżki wystrzelił snop iskier, zamieniający się po paru sekundach w pożerający drewno płomień. Zanim on przybrał na sile, deportował się tak jak jego podkomendni w bezpieczne miejsce.
Słowa: 283
Słowa łącznie: 2015
Koniec sesji