31.05.2024, 13:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 10:58 przez Rodolphus Lestrange.)
Jadalnia, okolice stołu młodej pary
Rodolphus przechodzi dalej, do stołów
Rodolphus przechodzi dalej, do stołów
Lestrange uważnie obserwował Perseusa. Nie wyglądał na kogoś, kto cieszył się świeżo zawartym małżeństwem, ale tak po prawdzie to nic o nim nie wiedział. Słyszał, że bardzo kochał Vesperę, ale nie uszły jego uszom plotki dotyczące powodów tego ślubu. Może nie chciał tak wcześnie, ale musiał? Albo nie do końca podobało mu się to, co się właśnie odwalało? Bo i jego uwadze nie umknął Atreus, który zaczął się bić z... Bodajże Rosierem, ale nie był pewny czy to on, bo Laurent uwiesił się na jego ramieniu. Na twarzy Rodolphusa na chwilę pojawiło się zaskoczenie, a potem złość. Odsunął się, gdy tylko Laurent już pewniej stał o własnych siłach, i odruchowo strzepnął niewidoczny pyłek w miejscu, w którym Prewett go dotykał. Jego przepraszającego spojrzenia albo nie dostrzegł, albo nie przyjął, bo w odpowiedzi na nie Laurentowi ukazały się zimne oczy, które zdawały się mówić dotknij mnie raz jeszcze, a połamię ci palce.
- Podziękuję, dobrze wiesz Perseusie, że nie piję alkoholu. Bawię się doskonale, chociaż chyba nie tak dobrze jak nasz uroczy auror. Być może zyskasz kolejnego klienta, słyszałem że Bulstrode ostatnio ma problemy z agresją. Przeproszę was jednak teraz - odpowiedział gładko i skinął lekko głową Blackowi, Laurenta nie obdarzając więcej żadną uwagą. Przeszedł dalej, zostawiając tę dwójkę samą sobie, bo nie miał ochoty na tego typu konwersacje - nie wspominając o tym, że dotyk Laurenta wyprowadził go z równowagi, bo Lestrange bardzo nie lubił, gdy się go dotykało bez pozwolenia. Teraz chciał na chwilę usiąść i odpocząć, odzyskać równowagę, a potem pomyśli jak się stąd wymiksować.