29.12.2022, 11:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.01.2023, 19:30 przez Florence Bulstrode.)
Florence - w swój jakże subtelny sposób - sugerowała, że szpital nie ma piór, bo nie dostał na nie środków. Niektórzy uzdrowiciele decydowali się na ich zakup z własnego budżetu, by ułatwić sobie pracę, ewentualnie byli wybrańcami, ale już nikt nie zamierzał finansować ich dla pacjentów... zwłaszcza, że Bulstrode pamiętała, że kiedy trzy lata temu skądś znalazły się na takie środki, wszystkie trzy pióra w poczekalni błyskawicznie zostały skradzione przez pacjentów, którzy uznali, że w domu przydadzą się im bardziej.
Ot życie.
W każdym razie, nie bez powodu szpital w środku nie prezentował się jakoś szczególnie okazale, mimo tego, że był najlepszą i największą placówką w Anglii.
Florence zaordynowała eliksir odpowiadający wadze, wzrostowi i płci Castiela. Na to, że ten może nie zadziałać i to prawie wcale, zwyczajnie nie wpadła. Nie chodziło tylko o to, że Flint najwyraźniej z przyczyn jakiejś anomalii potrzebował podwójnej dawki mikstury – naprawdę piekielne katusze miała zaserwować dopiero maść, a sama procedura usuwania z częściowym znieczuleniem przyjemna nie była, ale żeby aż tak…
Najwyraźniej jakiś składnik na niego nie działał wcale, a klątwołamacz nie wpadł na to, aby o tym poinformować, albo nawet sam nie wiedział, że może być taki efekt.
Florence zaklęła pod nosem, pochylając się nad pacjentem, pełna niepokoju, czy ten nie doznał jakiegoś wstrząsu. Szybko sprawdziła puls i oddech, a upewniwszy się, że te są w normie i nie ma potrzeby wzywać innych uzdrowicieli, poruszyła różdżką, rzucając zaklęcie wzmacniające. Ot na wszelki wypadek, jeżeli cały zabieg wpłynął na mężczyznę zbyt mocno. Mogłaby po prostu przywrócić po przytomność, po tym, co właśnie się stało, uznała jednak, że pozbawiony świadomości Flint może być mniej problematyczny.
Ściągnęła na moment rękawiczki i wymieniła je na nową parę, w międzyczasie jeszcze raz zerkając do karty Flinta. Żadnych uczuleń, żadnych składników problematycznych, żadnych przeciwwskazań… o to zresztą dopytywała, bo nie była pewna, czy dobrze odczytała pismo… nic w polu dodatkowe informacje… Jeszcze raz sięgnęła po fiolkę, upewniając się, że i tutaj nic nie pomyliła, ale nie, użyła prawidłowej mikstury, ta nie została rozcieńczona, miała prawidłowy zapach, prawidłową konsystencję... Przeczytała nawet informacje o dawkowaniu, chociaż akurat w przypadku tej mikstury Florence znała ją doskonale. Wyglądało jednak na to, że i tutaj nie doszło do błędu. Co się w takim razie stało?
Pokręciła głową, po czym z szafki wyciągnęła inny eliksir. Nie był tak skuteczny i pozbawiony efektów ubocznych, jak poprzedni, ale musiał zadziałać i nie mógł zaszkodzić inaczej niż na parę godzin pozostawiając skórę znieczuloną. Dodatkowo, nie podawałaby leków doustnie komuś nieprzytomnemu. Najwyraźniej przy Flincie był bezpieczniejszą opcją, a Florence nie chciała ryzykować, że Castiel odzyska przytomność, kiedy akurat bez znieczulenia zaaplikuje maść, mającą wypalić resztki mgiełki z jego ciała, co było raczej bolesne. Jeszcze dostałby jakiegoś wstrząsu. Ostrożnie spuściła parę starannie odmierzonych kropel na policzek, poczekała dla pewności minutę dłużej niż w przypadku „normalnego pacjenta”, a potem zaaplikowała na policzek maść. Gdy czekała aż ta wypali pozostałości po eliksirze, zabrała się za uzupełnianie szczegółów informacji o wizycie.
Dopiero potem – kiedy sprawdziła, czy maść na pewno zadziałała i już przestała palić – ocuciła Flinta.
- Po wszystkim, panie Flint – oświadczyła, przekrzywiając głowę i obserwując go. – Ponieważ najwyraźniej z jakichś powodów pierwszy eliksir nie zadziałał, musiałam użyć innego i będzie miał pan teraz śliczniutki paraliż mięśni części twarzy… - urwała, jakby celowo pozwalając mu wierzyć, że to się utrzyma. - …przez jakieś dwie, trzy godziny – dokończyła, obserwując jego minę. Cała substancja została już usunięta, na wierzchnej części pozostały tylko drobniutkie, niebieskie plamki. Nie miały już powodować bólu, ot Castiel zrobił się trochę nakrapiany. W ciągu najbliższych kilku godzin powinien dojść do siebie, i pozostało tylko usunięcie błękitnych plam, jeżeli nie chciał czekać aż zejdą samoistnie. – Oto recepta na maść, aby pozbyć się niebieskich plam. Stosować do sześć godzin, przez dwa dni, a nie zostanie ślad. Chyba że maści w pana przypadku też nie działają i zapomniał pan o tym wspomnieć?
Ot życie.
W każdym razie, nie bez powodu szpital w środku nie prezentował się jakoś szczególnie okazale, mimo tego, że był najlepszą i największą placówką w Anglii.
Florence zaordynowała eliksir odpowiadający wadze, wzrostowi i płci Castiela. Na to, że ten może nie zadziałać i to prawie wcale, zwyczajnie nie wpadła. Nie chodziło tylko o to, że Flint najwyraźniej z przyczyn jakiejś anomalii potrzebował podwójnej dawki mikstury – naprawdę piekielne katusze miała zaserwować dopiero maść, a sama procedura usuwania z częściowym znieczuleniem przyjemna nie była, ale żeby aż tak…
Najwyraźniej jakiś składnik na niego nie działał wcale, a klątwołamacz nie wpadł na to, aby o tym poinformować, albo nawet sam nie wiedział, że może być taki efekt.
Florence zaklęła pod nosem, pochylając się nad pacjentem, pełna niepokoju, czy ten nie doznał jakiegoś wstrząsu. Szybko sprawdziła puls i oddech, a upewniwszy się, że te są w normie i nie ma potrzeby wzywać innych uzdrowicieli, poruszyła różdżką, rzucając zaklęcie wzmacniające. Ot na wszelki wypadek, jeżeli cały zabieg wpłynął na mężczyznę zbyt mocno. Mogłaby po prostu przywrócić po przytomność, po tym, co właśnie się stało, uznała jednak, że pozbawiony świadomości Flint może być mniej problematyczny.
Ściągnęła na moment rękawiczki i wymieniła je na nową parę, w międzyczasie jeszcze raz zerkając do karty Flinta. Żadnych uczuleń, żadnych składników problematycznych, żadnych przeciwwskazań… o to zresztą dopytywała, bo nie była pewna, czy dobrze odczytała pismo… nic w polu dodatkowe informacje… Jeszcze raz sięgnęła po fiolkę, upewniając się, że i tutaj nic nie pomyliła, ale nie, użyła prawidłowej mikstury, ta nie została rozcieńczona, miała prawidłowy zapach, prawidłową konsystencję... Przeczytała nawet informacje o dawkowaniu, chociaż akurat w przypadku tej mikstury Florence znała ją doskonale. Wyglądało jednak na to, że i tutaj nie doszło do błędu. Co się w takim razie stało?
Pokręciła głową, po czym z szafki wyciągnęła inny eliksir. Nie był tak skuteczny i pozbawiony efektów ubocznych, jak poprzedni, ale musiał zadziałać i nie mógł zaszkodzić inaczej niż na parę godzin pozostawiając skórę znieczuloną. Dodatkowo, nie podawałaby leków doustnie komuś nieprzytomnemu. Najwyraźniej przy Flincie był bezpieczniejszą opcją, a Florence nie chciała ryzykować, że Castiel odzyska przytomność, kiedy akurat bez znieczulenia zaaplikuje maść, mającą wypalić resztki mgiełki z jego ciała, co było raczej bolesne. Jeszcze dostałby jakiegoś wstrząsu. Ostrożnie spuściła parę starannie odmierzonych kropel na policzek, poczekała dla pewności minutę dłużej niż w przypadku „normalnego pacjenta”, a potem zaaplikowała na policzek maść. Gdy czekała aż ta wypali pozostałości po eliksirze, zabrała się za uzupełnianie szczegółów informacji o wizycie.
Dopiero potem – kiedy sprawdziła, czy maść na pewno zadziałała i już przestała palić – ocuciła Flinta.
- Po wszystkim, panie Flint – oświadczyła, przekrzywiając głowę i obserwując go. – Ponieważ najwyraźniej z jakichś powodów pierwszy eliksir nie zadziałał, musiałam użyć innego i będzie miał pan teraz śliczniutki paraliż mięśni części twarzy… - urwała, jakby celowo pozwalając mu wierzyć, że to się utrzyma. - …przez jakieś dwie, trzy godziny – dokończyła, obserwując jego minę. Cała substancja została już usunięta, na wierzchnej części pozostały tylko drobniutkie, niebieskie plamki. Nie miały już powodować bólu, ot Castiel zrobił się trochę nakrapiany. W ciągu najbliższych kilku godzin powinien dojść do siebie, i pozostało tylko usunięcie błękitnych plam, jeżeli nie chciał czekać aż zejdą samoistnie. – Oto recepta na maść, aby pozbyć się niebieskich plam. Stosować do sześć godzin, przez dwa dni, a nie zostanie ślad. Chyba że maści w pana przypadku też nie działają i zapomniał pan o tym wspomnieć?