Victoria też nie podpływała bliżej, nie chcąc wystraszyć starej trytonki. Po prostu jej się przyglądała, próbując dopasować symptomy do wiedzy, jaką dysponowała. Te sine wargi, szkliste spojrzenie, drżenie kończyn i ulotność w uścisku… ropienie i to otwarte. To mogło wyglądać jak choroba dla nie wprawionej osoby, dla kogoś, kogo nakarmi się opowieścią o tym, że czarodzieje z góry przynieśli chorobę, która się rozprzestrzenia. Umysł, chcący zaznania odpowiedzi, kupiłby przecież wszystko, co choćby trochę kleiło się kupy.
Victorii cisnęło się na usta by powiedzieć, że tylko słabi zwalają winę za własne niepowodzenia na innych, ale miała na tyle rozsądku, by się zatkać. To wina trytonów, że nie było między nimi zgody; że szukali pretekstu, by skoczyć sobie do gardeł, a potem też na ludzi. Podkręciła krótko głową, a jej niemalże czarne włosy zatańczyły wokół jej głowy, poruszone wodą. Skierowała głowę w dół, rozmyślając nad tym wszystkim. Trucizna… podawana z pożywieniem. Nie w rybach, bo wtedy i ludzie szybko by się połapali co i jak, więc coś innego… coś.
– Czy jadacie małże? – zapytała pozornie tylko bez sensu, gdy Perseus się do niej odezwał, pozornie poza tematem i skierowała teraz swoje spojrzenie ze starej trytonki, na grupę uwiązanych trytonów. – Ludzie z góry łowią ryby i nikt nie choruje. Pływają w wodzie i nikt nie choruje. Mugole nawet nie wiedzą o waszym istnieniu, pewnie tak jak połowa odwiedzających to miejsce czarodziejów – mówiła dalej. – Adria ma lekarstwo na chorobę? I pewnie to Adria wpadła na to, że w ogóle chorujecie i że winni są ludzie – dodała do tego i spojrzała ponownie na Perseusa. – Tak, na pewno musimy z nim porozmawiać. Wy nie chorujecie – was sukcesywnie od dawna ktoś truje, by obrócić was przeciwko sobie i ludziom. – Małże łatwo zatruć tak, by nikt się nie zorientował i przy tym nie namęczył – dodała na koniec, wyjaśniając czemu w ogóle o te małże zapytała.
Podpłynęła do przodu, by zbliżyć się do Laurenta, który jeszcze przed chwilą próbował im coś przekazać. Wyciągnęła aż do niego ręce.