Skoro twierdziła, że nie był czym się przejmować to tak chyba musiało być. Chociaż może mówiła to bardziej z faktu, że nie chciała kłopotać innych, postronnych osób? To brzmiało jak Penny, ale i Stanleyowi było ciężko oceniać, wszak rozmawiał z nią tylko razy.
Matthew pokiwał głową ze zrozumieniem na obydwie sprawy. Lepiej dla niej, że nie paliła. Unikała bardzo wielu problemów jak i kosztów, które to za sobą niosło, wszak nie było to najtańsze hobby na świecie. Jednak czy warto było rezygnować z tych wszystkich zalet, które płynęły z sięgnięcia po papierosa?
- Bardzo mi miło - odparł - Dosyć niespotykane imię. Zwłaszcza w pełnej formie - dodał i nawet nie kłamał. Borgin w końcu nie znał nikogo innego o takim imieniu - ani jednym, ani drugim.
Produkował się, a Penelope słuchała. Zadziwiająco wiele razy się z nim zgadzała poprzez różnej maści pomruki, kiwnięcia czy nieświadome gesty. To było zaskakujące, że dopiero była wściekła niczym Harper Moody w czerwcu, a teraz po prostu akceptowała to wszystko. Szkoda tylko, że szefowa Biura Aurorów nie miała takiego podejścia, a kazała jednak Stanleyowi wypierdalać... chociaż to ostatnie to też kwestia odpowiedniej interpretacji słów, które padły w jego kierunku.
- Hmm...? - wydał z siebie pomruk, słysząc jak Penny zwraca się do niego. W końcu przypomniało jej się, że ma język w buzi? Lepiej późno, niż wcale.
- Oczywiście - odparł, uśmiechając się, a w międzyczasie wyciągnął paczkę papierosów w jej kierunku - Bardzo proszę. Proszę się poczęstować - dodał, otwierając pudełko rozkoszy przed jej obliczem. Pozwolił Penny wybrać jej ulubieńca, a następnie sam wybrał jednego i czym prędzej włożył go do ust.
- Muszę Cię jednak ostrzec, że są to całkiem mocne papierosy, więc zalecałbym ostrożne palenie... - zwrócił się do rudowłosej, trochę mamrocząc pod nosem, ponieważ trzymał kiepa w ustach - Zwłaszcza jak nie paliło się od dłuższego czasu - dodał jeszcze w ramach sprostowania. Sama wspomniała, że nie pali, więc lepiej było ją ostrzec, niż szukać medyka na złamanie karku. W końcu ci wszyscy lekarze byli potrzebni starszym mężczyznom, którzy dostawali zawału serca przy stoiskach ze świecami, widząc jak syn ich brata sprzedaje wyroby o dosyć specyficznym kształcie... Ale to ostatnie to chyba nie zdarzało się zbyt często, nieprawda?
- Pozwolisz Penny? - zwrócił się jeszcze do niej, wyciągając metalową zapalniczkę z kieszeni, chcąc tym samym odpalić jej papierosa. Jeżeli się zgodziła - odpalił, a następnie zrobił to samo z własnym papierosem. Lepiej było palić we dwójkę, niż w samotności, a posmak nikotyny mieli już za kilka chwil poczuć we własnych ustach.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972