Heath nie do końca rozumiała nieszczęście Marty. Sama nigdy nie pozwoliłaby, aby ktoś się nad nią znęcał. Uważała, że dziewczyna jeszcze kiedy żyła powinna wykazać się większą asertywnością i pokazać tym, którzy się nad nią pastwili, gdzie jest ich miejsce. Wood nigdy nie pozwoliłaby na to, żeby ktoś postępował z nią w ten sposób. Wdawała się w bójki, kiedy przychodziła taka potrzeba, nigdy nie była bierna.
Wood odwróciła się, aby zobaczyć miejsce o którym wspominała Marta. Jakie znowu oczy? Czy spojrzenie mogło zabijać? Wyobrażała sobie jej śmierć jako bardziej dramatyczną, kiedy o tym myślała widziała dużo krwi, walkę. Czy można było umrzeć od samego spojrzenia? Chłopcy mówili czasem, że zabija wzrokiem, jednak nie sądziła, że ktoś lub coś posiada dokładnie taką umiejętność. Ciekawe.
- Umarłaś więc dość szybko? To chyba nie najgorsza śmierć?- Zapytała zupełnie niewinnie, jak gdyby nigdy nic. Wood nigdy nie należała do specjalnie delikatnych. - Wiesz może co potrafić zabijać wzrokiem? Jestem ciekawa Marto, bo to chyba nie jest dość standardowa sytuacja.- Heath nie była specjalnie lotna jeśli chodzi o znajomość magicznych stworzeń, jakoś niespecjalnie się nimi interesowała. Miała nadzieję, że duch trochę je naprowadzi, choć szczerze mówiąc, to nie spodziewała się zbyt wiele. Marta nie wyglądała na specjalnie inteligentną.
Ruda nie do końca rozumiała całą tę wizję śmierci w kiblu. No bawiła ją ona dość mocno, jakie też musiała mieć szczęście ta Marta, że padło właśnie na nią. - Gdybyś się tutaj nie chowała przed problemami to byś żyła.- W końcu nie znalazłaby się w łazience o niewłaściwej porze. Zdaniem Wood sama sprowadziła na siebie to nieszczęście, oczywiście musiała się tym podzielić i jeszcze dołożyć nieszczęsnemu duchowi.
- Powinnaś zacząć rozróżniać podłość od szczerości.- Zdaniem Heather ona i Kenzie nie zrobił nic złego. Po prostu stwierdził fakty. Duch chyba jednak miał inne zdanie, bo po chwili przefrunął nad ich głowami i gdzieś zniknął. Chyba nie będą miały możliwości porozmawiać dłużej, może to i lepiej?
- Uciekła przed nami.- Wzruszyła jedynie ramionami. Nie do końca zrozumiała dlaczego, w końcu całkiem przyjemnie sobie gawędziły. Nie sądziła też, że będą w stanie wyciągnąć z niej coś więcej, może więc dobrze, że sobie poszła? - Masz rację, woźny już chyba też poszedł. Możemy stąd pójść.- Niespecjalnie też przejęła się wizją czerwonych oczu, które zabijały w Hogwarcie. W końcu nie słyszała o żadnych takich wydarzeniach od kiedy się tutaj uczyła. - Chodźmy stąd szybko! - Rzekła po czym wyszła z łazienki trzymając miotłę w ręce. Czas doprowadzić się do porządku po treningu.