01.06.2024, 02:28 ✶
On się wcale łamaczem serc nie czuł. No dobra - wiedział dobrze co robi, ale jednocześnie jego umysł zamykał to w ramach dążenia do większego szczęścia. Zabierając mu siebie, ofiarował mu szansę na szczęśliwe życie, a nie sczeznięcie w kanałach z kolesiem, który przez większość dni chodził przećpany, a... nie potrafiłby dostosować się do jego trybu życia. Do elegancji, do przepychu, do salonowych ról, do odgrywania kogoś, kim nie był. W piździe miał te wszystkie kosztowności, jego życie zaczęło się i toczyło na ulicy, tam, gdzie było jego miejsce - nie dało się go uwieść na wygody, nie obchodziły go piękne uliczki Paryża. Ale obchodzili go ludzie. Perseus go obchodził.
Nie wiedział więc do końca jak zareagować na wieść o narzeczeństwie. To była przecież w jego percepcji tak dobra, idealnie wręcz wpleciona informacja dająca znać, że to, co mu wtedy powiedział na tym balkonie, zanim wyszedł na ulewę i nigdy już nie wrócił... to się ziściło. Perseus miał narzeczoną. To była dobra, budująca wiadomość, nie wiedział nic przecież o jego wcześniejszym, nieudanym małżeństwie. Błysnęło mu więc w oku, napiął się, nabrał powietrza w płuca, chyba więcej niż powinien. Podrzucał ten nóż, rytmicznie, raz dwa trzy i ciach, ale wreszcie nie wytrzymał. Podskoczył w miejscu, przestał na moment udawać i zbliżył się po to, żeby go objąć mokrą ręką i poklepać po plecach. Trochę jak starego druha, a trochę jednak niezręcznie, bo bez uśmiechu i bez ciepła, jakiego by się każdy spodziewał po takiej scenie. Cokolwiek pomiędzy nimi było, nosiło w sobie niezręczność.
- Kurwa mać, włamać mi się do łazienki po tylu latach, żeby móc pochwalić się posiadaniem dziewczyny. W dupie z tymi twoimi nalewkami, po których rzyga się do wiadra, powiedz ty lepiej, czy się wreszcie zakochałeś w kimś poczciwym, a nie w mendzie. - Niby się odsunął i zacisnął palce na swojej broni, ale kiedy tak przekręcił łeb jak zaciekawiony pies, dało się wyczuć to, że dziwny ton wyczuwalny w tych słowach nie był drwiną, a iskrą nadziei.
Nie wiedział więc do końca jak zareagować na wieść o narzeczeństwie. To była przecież w jego percepcji tak dobra, idealnie wręcz wpleciona informacja dająca znać, że to, co mu wtedy powiedział na tym balkonie, zanim wyszedł na ulewę i nigdy już nie wrócił... to się ziściło. Perseus miał narzeczoną. To była dobra, budująca wiadomość, nie wiedział nic przecież o jego wcześniejszym, nieudanym małżeństwie. Błysnęło mu więc w oku, napiął się, nabrał powietrza w płuca, chyba więcej niż powinien. Podrzucał ten nóż, rytmicznie, raz dwa trzy i ciach, ale wreszcie nie wytrzymał. Podskoczył w miejscu, przestał na moment udawać i zbliżył się po to, żeby go objąć mokrą ręką i poklepać po plecach. Trochę jak starego druha, a trochę jednak niezręcznie, bo bez uśmiechu i bez ciepła, jakiego by się każdy spodziewał po takiej scenie. Cokolwiek pomiędzy nimi było, nosiło w sobie niezręczność.
- Kurwa mać, włamać mi się do łazienki po tylu latach, żeby móc pochwalić się posiadaniem dziewczyny. W dupie z tymi twoimi nalewkami, po których rzyga się do wiadra, powiedz ty lepiej, czy się wreszcie zakochałeś w kimś poczciwym, a nie w mendzie. - Niby się odsunął i zacisnął palce na swojej broni, ale kiedy tak przekręcił łeb jak zaciekawiony pies, dało się wyczuć to, że dziwny ton wyczuwalny w tych słowach nie był drwiną, a iskrą nadziei.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.