01.06.2024, 11:35 ✶
Sam myślał o sobie jako o kimś wyjątkowym, jednak nie w pozytywnym tego słowa znaczenia; uważał się za czarną owcę (cóż, może w przypadku Blacków trafniejsze byłoby określenie biała?), wyrzutka własnej rodziny, skazę na rodowym portrecie. Przez te wszystkie lata zastanawiał się dlaczego właściwie nie został wydziedziczony. Czy to sentyment ze strony matki i jej nadopiekuńczość względem najmłodszego, chorowitego syna? Czy może nadzieje, jakie pokładał w nim ojciec? Alphard nie planował ożenku, podobnie jak Lycoris. Cygnus miał same córki, które wkrótce opuszczą Grimmauld Place. Walburga miała dwóch synów, ale oni wcale nie stanowili gwarancji przedłużenia rodu (podobno jedna jasnowidzka powiedziała Polluxowi, że chłopcy są ślepym tropem). Pozostawał więc Perseus, któremu Trzecie Oko już przepowiedziało syna.
Uśmiechnął się zmieszany i odwrócił wzrok.
— Nie musisz mi słodzić, Bella — odparł skromnie, ale nie mógł zaprzeczyć, że jej pochwała poprawiła mu humor. Och, jakie to miłe uczucie, kiedy ktoś zauważa twoje starania! A przecież starał się dla Vespery z całych sił.
Kiedy bratanica usiadła obok niego i westchnęła, wiedział już, że tłumi coś w sobie. Nie musisz już dłużej tego robić, mówiło jego spojrzenie.
— Z tego samego powodu rozpadło się moje małżeństwo z Eunice — odpowiedział z wyraźną troską — Ona była dla mnie za młoda, ja dla niej za stary, poróżniliśmy się i żadne nie chciało odpuścić. Jeśli jednak czegoś mnie nauczył ten krótki związek, to tego, że nie ma co się śpieszyć z małżeństwem — chyba, że twoja narzeczona jest w ciąży, bo w Beltane myślałeś... właściwie, to nie myślałeś — oraz że jest to trudna sztuka kompromisów. A mężczyzna, który nazywa kobietę słabą, sam skrywa w sobie jakieś słabości, które próbuje ukryć...
Wyjął z kieszeni chusteczkę, na której kładł pestki jedzonych czereśni. Równie dobrze mógłby je rzucać pod drzewem, ale... jakoś tak mu nie przystało.
Uśmiechnął się zmieszany i odwrócił wzrok.
— Nie musisz mi słodzić, Bella — odparł skromnie, ale nie mógł zaprzeczyć, że jej pochwała poprawiła mu humor. Och, jakie to miłe uczucie, kiedy ktoś zauważa twoje starania! A przecież starał się dla Vespery z całych sił.
Kiedy bratanica usiadła obok niego i westchnęła, wiedział już, że tłumi coś w sobie. Nie musisz już dłużej tego robić, mówiło jego spojrzenie.
— Z tego samego powodu rozpadło się moje małżeństwo z Eunice — odpowiedział z wyraźną troską — Ona była dla mnie za młoda, ja dla niej za stary, poróżniliśmy się i żadne nie chciało odpuścić. Jeśli jednak czegoś mnie nauczył ten krótki związek, to tego, że nie ma co się śpieszyć z małżeństwem — chyba, że twoja narzeczona jest w ciąży, bo w Beltane myślałeś... właściwie, to nie myślałeś — oraz że jest to trudna sztuka kompromisów. A mężczyzna, który nazywa kobietę słabą, sam skrywa w sobie jakieś słabości, które próbuje ukryć...
Wyjął z kieszeni chusteczkę, na której kładł pestki jedzonych czereśni. Równie dobrze mógłby je rzucać pod drzewem, ale... jakoś tak mu nie przystało.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory