Dygnęła, kiedy Morpheus się koło nich pojawił. Najwyraźniej on dzisiaj reprezentował swoją obecnością rodzinę Longbottom, którzy byli w końcu znaczącymi mieszkańcami Doliny Godryka. Zawsze miała problem, jak się do niego zwracać, bo w końcu był wujkiem Brenny i Erika, może nie aż takim starym, jak typowy wujek, no ale jednak dzieliło ich pokolenie. - Dzień dobry panie wujku Morpheusie. - Dopiero kiedy powiedziała to w głos zorientowała się, że nie brzmi to najlepiej, co spowodowało, że się nieco zarumieniła. - Tak, tak, właśnie się poznajemy. - Dodała jeszcze.
Longbottom w sumie wybrał całkiem niezłą metodę na to, aby zainteresować rodzicielkę swoim dzieckiem, panna Figg była ciekawa, czy to rzeczywiście zadziała.
Pan Shafiq również potrafił zainteresować towarzystwo, sama Norka wpatrywała się zainteresowaniem w jego sztuczkę z monetą, ona nie miała do zaoferowania podobnych atrakcji, widać, co arystokraci, to arystokraci.
Udało im się wspólnymi siłami załagodzić nieco podły nastrój dziewczynki. Przestała płakać, a to całkiem spore osiągnięcie, zważając na to, że niektóre dzieci potrafiły histeryzować naprawdę długo.
Młoda zawołała swoją matkę, która nawet odwróciła się w ich kierunku, tyle, że trwało to dosłownie chwilę i wróciła do wcześniejszego zajęcia. Panna Figg głośno wypuściła powietrze, nie rozumiała celu zabierania dzieciaka na takie imprezy, skoro rodzic nie miał zamiaru się nim zajmować, przecież tej Małej mogła stać się tutaj krzywda, co jakby wymknęła się z sadu i przypadkiem znalazła w Kniei, w której zamieszkały Widma? To było skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie.
Oczywiście nie winiła za to dziewczynki, bo nie miała wpływu na zachowanie matki. - Nie wiem kim jest Lisa. - Odpowiedziała jeszcze Małej zastanawiając się, czy po prostu nie odprowadzić jej do rodzicielki.
Zignorowała Isaaka, bo była zajęta próbą oddania dzieciaka w ręce rodziców.