01.06.2024, 12:31 ✶
Bulstrode nawet się nie oszukiwał sam siebie, że utrzymanie McKinnona w miejscu mogło być zaledwie kwestią szczęścia. Typ był cholernym potworem, wyższym od niego chyba o głowę, a do tego bił się jeszcze chętniej od niego. Szczerze to nawet mu się nie dziwił, że chciał przestawić Alexandrowi to i owo, bo Mulciber miał twarz i osobowość wyjątkowo zachęcającą do obijania mu mordy. Hades chyba jednak odrobinę w tym momencie przesadził, bo Alex po otrzymaniu ciosów wyglądał, jakby stracił w jakiś sposób kontakt z rzeczywistością. Chwiał się, machał łapami niezbornie no i gadał... cokolwiek tam sobie chciał. Atreus zakładał że były to absolutne głupoty, ale oglądały światło dzienne jako zlepek przypadkowych dźwięków.
- Florence? Możesz na niego spojrzeć? - w jego głosie dało się usłyszeć wahanie, bo jak na jego to Mulciber powinien w trybie natychmiastowym zostać przeniesionym do Munga. Nie było tu jakichś ratowników na miejscu? Nawet jeśli przekręcił głowę w stronę siostry to wciąż z niepewnością patrzył na drugiego mężczyznę. Ręca cały czas trzymał na Hadesie, chcąc powstrzymać go przed ostatecznym dokonaniem dzieła, ale do scenki dołączył niespodziewany element - zalewający się krwią Philip Nott.
Chyba odrobinę przesadził, waląc go po mordzie tą świeczką. Ale w tej myśli nie było wiele ze współczucia, bo Atreus zwyczajnie w tym momencie widział minę Moody, czy Harper czy to nawet Alastora, którzy muszą się użerać z konsekwencjami. Jak mu wlepią za to nagane, zamiast pouczenia, to go chyba szlag trafi, tym bardziej że nie był na służbie. A za taką wesz jak Nott nie zamierzał ponosić nadmiernych konsekwencji.
Bulstrode spojrzał na Alastora wymownie, nie do końca wiedząc co teraz ma zrobić. Też podnieść ręce? A może sam siebie spisać? Zdech by chyba tutaj ze śmiechu.
- Nie jestem dzisiaj na służbie - wzruszył ramionami, chcąc tylko zaznaczyć ten drobny fakt, a potem się rozejrzał po tłumie, żeby sprawdzić za pomocą trzeciego oka jak tam nastroje wszystkich.
Percepcja na aurowidzenie, jak tam sie wszyscy bawią
- Florence? Możesz na niego spojrzeć? - w jego głosie dało się usłyszeć wahanie, bo jak na jego to Mulciber powinien w trybie natychmiastowym zostać przeniesionym do Munga. Nie było tu jakichś ratowników na miejscu? Nawet jeśli przekręcił głowę w stronę siostry to wciąż z niepewnością patrzył na drugiego mężczyznę. Ręca cały czas trzymał na Hadesie, chcąc powstrzymać go przed ostatecznym dokonaniem dzieła, ale do scenki dołączył niespodziewany element - zalewający się krwią Philip Nott.
Chyba odrobinę przesadził, waląc go po mordzie tą świeczką. Ale w tej myśli nie było wiele ze współczucia, bo Atreus zwyczajnie w tym momencie widział minę Moody, czy Harper czy to nawet Alastora, którzy muszą się użerać z konsekwencjami. Jak mu wlepią za to nagane, zamiast pouczenia, to go chyba szlag trafi, tym bardziej że nie był na służbie. A za taką wesz jak Nott nie zamierzał ponosić nadmiernych konsekwencji.
Bulstrode spojrzał na Alastora wymownie, nie do końca wiedząc co teraz ma zrobić. Też podnieść ręce? A może sam siebie spisać? Zdech by chyba tutaj ze śmiechu.
- Nie jestem dzisiaj na służbie - wzruszył ramionami, chcąc tylko zaznaczyć ten drobny fakt, a potem się rozejrzał po tłumie, żeby sprawdzić za pomocą trzeciego oka jak tam nastroje wszystkich.
Percepcja na aurowidzenie, jak tam sie wszyscy bawią
Rzut Z 1d100 - 8
Akcja nieudana
Akcja nieudana