29.12.2022, 15:53 ✶
Była póki co zbyt zaaferowana, by jakoś zareagować na to, że tylko przy jej oddechu tworzy się ta śmieszna para. Po tym, jak udało im się wymknąć z knajpy, dobrze było odetchnąć czymś innym, niż tamto zatęchłe powietrze. Kobieta szybko wyciągnęła z kieszeni różdżkę i rzuciła na siebie zaklęcie, by nie było jej zimno bez płaszcza. Dopiero wtedy spojrzała na Sauriela, który ledwo szedł – bo skupiał się na tym, żeby zapalić fajkę, a chyba był na tyle wstawiony, że ciężko mu było zrobić odpowiedni wdech we właściwym momencie. Aż się zatrzymała, żeby biedak mógł sobie poradzić. Nie lubiła papierosów i ich dymu, ale w tym momencie, podpita i po kilku godzinach w zadymionym pomieszczeniu było jej już wszystko jedno prawdę powiedziawszy. I tak była już przesiąknięta tym smrodem, zwłaszcza jej włosy.
- Ładnie śpiewasz – normalnie by mu tego nie powiedziała, ale po wypitym alkoholu i jej zmęczeniu w połączeniu z ostatnimi nocami z problemami sennymi, dawało to taki efekt, że mniej myślała o tym co robiła. Znacznie mniej. I nie bawiła się już w oklumencję.
- Muszę wytrzeźwieć – odpowiedziała mu równie mrukliwie, co on jej. Z natury miała niższy głos, a teraz, w połączeniu z tymi mruknięciami, wydawało się, że przyjęła inną barwę. Oprócz tego, że musiała wytrzeźwieć, to chciała się też przyjrzeć tej okolicy – co z tego, że po ciemku, to w niczym nie przeszkadzało. Nie poruszali się w całkowitej ciemności. - No? Nie boję – czemu miała się bać diabła? Przede wszystkim – nie wierzyła w niego. - Hmm… Nie, nie bardzo. A co? Ty się boisz?
- Ładnie śpiewasz – normalnie by mu tego nie powiedziała, ale po wypitym alkoholu i jej zmęczeniu w połączeniu z ostatnimi nocami z problemami sennymi, dawało to taki efekt, że mniej myślała o tym co robiła. Znacznie mniej. I nie bawiła się już w oklumencję.
- Muszę wytrzeźwieć – odpowiedziała mu równie mrukliwie, co on jej. Z natury miała niższy głos, a teraz, w połączeniu z tymi mruknięciami, wydawało się, że przyjęła inną barwę. Oprócz tego, że musiała wytrzeźwieć, to chciała się też przyjrzeć tej okolicy – co z tego, że po ciemku, to w niczym nie przeszkadzało. Nie poruszali się w całkowitej ciemności. - No? Nie boję – czemu miała się bać diabła? Przede wszystkim – nie wierzyła w niego. - Hmm… Nie, nie bardzo. A co? Ty się boisz?