01.06.2024, 21:37 ✶
Niedaleko wejścia do sali bankietowej i guess
- W sumie czemu nie - uśmiechnęła się do Peregrinusa lekko. - Tylko trzeba uważać, podobno niektóre z tych drinków są specjalne - ale wystarczyło tylko rzucić spojrzeniem w okolice parkietu by zobaczyć ich przykładowe efekty, cała świta Dolohova była jednak w tym momencie zajęta czymś z goła innym.
- O. Jednak jest i sztuczka - odpowiedziała mu równie cicho, kiedy Alexander wprawił talię kart w ruch. Przyglądała się temu bez większego zainteresowania, nawet jeśli finał okazał się szczęśliwy i chłopaczyna zobaczył tę samą kartę, którą wybrał na początku. Ale kiedy pojawiła się Eden, Lyssa poczuła się nieco zmieszana. Blondynka bowiem nie wyglądała na taką, która preferowałaby tak obskórne towarzystwo. Wychudła twarz Alexandra wskazywała na problemy zdrowotne, a wcześniejsze towarzystwo Loretty, które nie uszło uwadze dziewczyny na pojedynku - na problemy umysłu. Co z tego, że Mulciber sama niewiele mogła powiedzieć o żonie Alexandra; ważne, że umiała przyjmować do wiadomości słowa, które odbijały sie od ścian kamienicy Dolohova.
Słowa ojca przyjęła z delikatnym, złośliwym uśmiechem wymierzonym cały czas w Mulcibera. Czuła się fenomenalnie, wiedząc że Vakel dołączył do tego ich małego kółeczka szyderstw, ale dość szybko jej mina spoważniała. Lyssa lubiła kiedy ktoś na nią patrzył i doceniał jaka jest ładna. Chciała się pokazywać i dlatego też zawsze wyglądała nienagannie, nawet kiedy znajdowała sie w najmniej sprzyjającym temu sytuacjach. Kiedy jednak zdała sobie sprawę z tego, że spojrzenie Alexandra prześlizguje się po niej w rej konkretny sposób, poczuła jak ją mdli. Wyraz jej twarzy nie zmienił się ale mimowolnie zacisnęła palce nieco mocniej na ramieniu Trelawneya, ledwo zauważalnie przesuwając się ni to do niego, ni to odrobinkę za jego ramię. Nagle już wcale nie chciała tutaj tak bardzo być, nawet jeśli coś skręcało ją na myśl że ona to przecież zaczęła, a teraz chciała uciec i zostawić ojca.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.