Nie szkodziło, że prychnął, widząc jego twarz. Śmiech był zaraźliwy, więc zaraz po nim śmiechem parsknął Flynn, ale on już nie zrobił tego cicho - to był pełnoprawny śmiech, skwitowany dmuchnięciem w lekko wilgotne loki opadające mu na twarz. Skoro Cain nie dał żadnego sygnału, że zmienił zdanie, albo że miał dość - Flynn z tego po prostu korzystał. I oczywiście, gdzieś tam z tyłu głowy żyła w nim świadomość tego, że ten chłopak był wprawiony w udawaniu, ale przecież nikt go do tego udawania nie zmusił. Jeżeli tego wieczoru postanowił poudawać dla niego... Kuźwa, pierwszy raz od wielu lat był na tyle szczęśliwy i zadowolony z tego jak to wszystko się układało, że nie zwątpił w cokolwiek się tutaj działo - najgorszym co mogło się stać, to jakieś nocne podsumowanie - „to było za dużo”. Okej. No to nie wszystkie punkty z tej marzycielskiej gry karcianej się sprawdziły, ale spróbował. I jakoś go pokrzepiało, że ze wszystkich facetów w Londynie spróbował akurat z nim. Z nim. Kurwa z nim. Ci ludzie byli mili, ale męczący. Oczywiście, że potrafiłby odwalić tutaj taki występ, że wszyscy by się na niego gapili, ale to było za dużo par oczu jednocześnie - on potrzebował jednych i podobała mu się koncepcja bycia zapamiętanym przez te, które tak lubił. Wygłupiał się więc trochę, trochę go też w tym wszystkim prowadził, próbując go wyczuć. Każdy człowiek poruszał się przecież w swój sposób, przynajmniej on tak uważał. Mieli swój specyficzny sposób chodu, reagowali na muzykę i jej rytm inaczej, to było jak charaktery pisma - i znał odrobinę jego ruchy, bo to nie był pierwszy raz, kiedy to robili, ale pomijając dziesiątki ludzi bawiących się obok - pierwszy raz w tle leciała tak skoczna muzyka, której słów kompletnie nie rozumiał. Nie szkodzi. Bujało mu duszą - tyle potrzebował, żeby zakręcić się i odkręcić na jego ręce, żeby odwrócić się do Bletchleya plecami i zafalować ciałem na boki, patrząc na niego przy tym przez ramię, uśmiechając się słodko i tyle było z jego popisów, skoro mógł go złapać za ręce i pokazać mu, jak się do takiej muzyki bawiło skacząc, jak można było wyrzucić z siebie to wszystko, co kotłowało się pod czaszką i nie chciało ulecieć. Oh, to zdecydowanie byłaby jego najszczęśliwsza chwila tego lata, gdyby minuty później nie rozległ się dramatyczny huk. Flynn momentalnie przestał podrygiwać - jak przerażone zwierzę odwrócił spojrzenie w kierunku, z którego dobiegał dźwięk, bo w przeciwieństwie do wciąż bawiących się czarodziejów - mugolscy krewni panny młodej i on, rozpoznali w tym huku wystrzał broni.
Wesoła muzyka, do której przed chwilą tańczyli, zagłuszała teraz zduszone jęki panny młodej. Flynn już nie tańczył, przedzierał się przez coraz bardziej panikujący tłum, chyba trochę nieświadomy tego, że wciąż trzymał Bletchleya za jedną z dłoni i tym samym ciągnął go tam ze sobą do... do najsmutniejszej sceny tego lata.
Muzyka przestała grać. Barmanka zakrywała usta w przerażeniu. Nie wszyscy pijani ludzie załapali, co w ogóle się stało, ale na brzegu parkietu leżał on - pan młody, trzymając się za zakrwawioną szyję, a jego świeżo upieczona żona nie miała pojęcia co robić. Napastnik celował teraz broni do niej, trzęsła mu się ręka, płakał, a ona w ogóle na niego nie spoglądała - zalane łzami oczy wlepiła w ukochanego, drobne dłonie dotykały ciała i weryfikowały, czy wciąż oddychał, czy wciąż z nią był... a Flynn za to wiedział kogo zaraz z nimi kurwa nie będzie.
Chciał mu tę spluwę wyrwać z dłoni zaklęciem, ale najwyraźniej go zamroczyło, bo...
...czar się nie udał, więc jak skończony obłąkaniec rzucił się na faceta z bronią, próbując mu ją wytrącić.
Wesoła muzyka, do której przed chwilą tańczyli, zagłuszała teraz zduszone jęki panny młodej. Flynn już nie tańczył, przedzierał się przez coraz bardziej panikujący tłum, chyba trochę nieświadomy tego, że wciąż trzymał Bletchleya za jedną z dłoni i tym samym ciągnął go tam ze sobą do... do najsmutniejszej sceny tego lata.
Muzyka przestała grać. Barmanka zakrywała usta w przerażeniu. Nie wszyscy pijani ludzie załapali, co w ogóle się stało, ale na brzegu parkietu leżał on - pan młody, trzymając się za zakrwawioną szyję, a jego świeżo upieczona żona nie miała pojęcia co robić. Napastnik celował teraz broni do niej, trzęsła mu się ręka, płakał, a ona w ogóle na niego nie spoglądała - zalane łzami oczy wlepiła w ukochanego, drobne dłonie dotykały ciała i weryfikowały, czy wciąż oddychał, czy wciąż z nią był... a Flynn za to wiedział kogo zaraz z nimi kurwa nie będzie.
Chciał mu tę spluwę wyrwać z dłoni zaklęciem, ale najwyraźniej go zamroczyło, bo...
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
...czar się nie udał, więc jak skończony obłąkaniec rzucił się na faceta z bronią, próbując mu ją wytrącić.
Rzut PO 1d100 - 49
Sukces!
Sukces!
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.