Chociaż Bellatrix była wychowywana w sposób, aby szanować rodzinne zasady, w sumie to zazwyczaj bardzo trzymała się tego tradycyjnego podejście, to miała pewne zawahania jeśli chodzi o miejsce kobiet w tym wszystkim. Była silna, nie akceptowała pomiatania sobą i nie do końca to akceptowała. Uważała, że płeć nie powinna mieć żadnego znaczenia, jeśli chodzi o decydowanie o sobie. Jej wuj wydawał się być człowiekiem, który szanował kobiety z szacunkiem, co nie zdarzało się zbyt często. Zauważyła tą różnicę w stosunku do reszty rodziny, szczególnie, że z takim szacunkiem wypowiadał się o swojej przyszłej żonie. Warto było to zauważyć i docenić. Może niektórzy mogli to uznać za słabość, jednak nie ona. Nie, kiedy sama walczyła o swoje miejsce w tym męskim świecie.
- Nie muszę, ale chcę. - Dodała z uśmiechem, zupełnie szczerze. Zawsze mówiła to, co miała na myśli, nie zmuszała się do słodzenia, kiedy nie widziała ku temu powodu.
Nie lubiła dzielić się swoimi problemami z innymi, wolała, żeby widzieli ją jako tą, która zawsze wiedziała, co zrobić. Mimo swojego młodego wieku nie znosiła prosić o rady. Były jednak sytuacje, w których nie miała doświadczenia, może warto było skorzystać z tego, że niektórzy byli już w tym miejscu pełnym zwątpienia, w którym ona się teraz znajdowała. Wuj nie wydawał się być osobą, która będzie ją oceniać. Był dużo łagodniejszy od matki, czy ojca, którzy nie do końca mogli zaakceptować decyzje przez nią podjęte.
Słuchała uważnie tego, co miał jej do powiedzenia Perseus. Kiwała przy tym głową twierdząco. Miało to sens, może dobrze, że niesnaski wyszły przed ślubem? Nie będzie musiała nosić piętna rozwódki, które by się za nią ciągnęło. Taka Eunice teraz pewnie nie była najlepszą partią, chociaż w sumie nie zrobiła nic złego, tak samo jak jej wuj, czasem ludziom się po prostu nie układało. Z dwojga złego lepiej się było dowiedzieć o takich różnicach przed ceremonią.
- Nie zawsze daje się znaleźć kompromisy, nie kiedy żadna strona nie zamierza ustąpić. - W sumie jego słowa naprowadziły ją na to, co powinna zrobić. Nie zamierzała już rozdmuchiwać tego tematu, bo to było niepotrzebne, dostała odpowiedź, najciekawsze, że dokładnie taką, jakiej oczekiwała, jakiej potrzebowała. Nie ma sensu na siłę się próbować uszczęśliwić. - Dziękuję za to, co powiedziałeś, otworzyło mi to oczy. - Dodała jeszcze z uśmiechem. - To co, zbieramy się, pewnie masz jeszcze wiele spraw do załatwienia. - Mogłaby tu z nim siedzieć dłużej, ale nie chciała go zatrzymywać, wesele zbliżało się wielkimi krokami, na pewno miał jeszcze sporo rzeczy do załatwienia.