29.12.2022, 19:51 ✶
Już miał łapać Camerona, ale w paradę weszła mu, niezbyt ruchliwa już, gęś. Prawie się o nią potknął i byłby wpadł do tej wanny nabijając Lupinowi więcej siniaków, ale podtrzymał się o szafkę mamrocząc pod nosem przekleństwa. Zakręciło mu się w głowie od teleportacji i ilości substancji odurzających, jakimi potraktował swoje ciało. Posklejane włosy zasłaniały mu widoczność, tak, że cała scenka rodzajowa z Heather zwracająca resztki kebaba na byłego Krukona widział jakby zza balustrady i słyszał tez trochę z oddali.
Chciało mu się sikać. Tak okropnie, że przestał nagle myśleć o czymkolwiek innym i stawiając krok nad nieżywym predatorem rozpiął pasek spodni dopadając toaletę praktycznie w ostatniej chwili i opierając się ręką o ścianę.
- Ło bogowie deszczów, mórz, oceanów, rzek, kanalizacji i innych akwenów wodnych, chyba wysikałem z siebie wszystką wodę na planecie. - odetchnął i zamiast założyć spodnie ściągnął je, rzucając w kąt i siadając w samych majtkach na zamkniętej toalecie - Cam, nie musisz przynajmniej się rozbierać ani wychodzić z tej wanny. Odkręć sobie wodę i zmyj z siebie grzechy tej nocy. - spojrzał na kaczkę, gęś... cokolwiek to było - Bo zabiliśmy tego opierzonego gada. To znaczy chyba potrącił ją autobus, ale wziąłem ją... ze sobą. Właściwie nie wiem po co, Heather umiesz golić gęsi? Chyba trzeba ją ogolić zanim będzie można z niej gulasz zrobić. Albo rosół. Kebaba, może. - na samo wspomnienie zrobiło mu się niedobrze, więc przyłożył pięść do ust, odbiło mu się, spojrzał w sufit.
Fakt, że Wood ściągała z siebie ubrania nie robił na nim wrażenia, widział jak wykonywała tę czynność wiele razy, a teraz był nazbyt poturbowany, aby myśleć o czymkolwiek innym niż gorącym prysznicu.
- Wiesz co, po dłuższym namyśle, Cameron, jak się rozbierzesz to nie będziesz przynajmniej pływał w tych wymiocinach. I przesuń się, ja tez chce do wanny. Pewnie śmierdzimy gęsią śliną, czy cokolwiek. - wstał lekko się chwiejąc i bezpardonowo zaczął iść w stronę Camerona.
- Słyszałeś?? Idę, suń dupsko. - przypomniał się - Heather ty też wchodzisz?? Chyba się zmieścimy. - podsumował, nieprzejęty.
Chciało mu się sikać. Tak okropnie, że przestał nagle myśleć o czymkolwiek innym i stawiając krok nad nieżywym predatorem rozpiął pasek spodni dopadając toaletę praktycznie w ostatniej chwili i opierając się ręką o ścianę.
- Ło bogowie deszczów, mórz, oceanów, rzek, kanalizacji i innych akwenów wodnych, chyba wysikałem z siebie wszystką wodę na planecie. - odetchnął i zamiast założyć spodnie ściągnął je, rzucając w kąt i siadając w samych majtkach na zamkniętej toalecie - Cam, nie musisz przynajmniej się rozbierać ani wychodzić z tej wanny. Odkręć sobie wodę i zmyj z siebie grzechy tej nocy. - spojrzał na kaczkę, gęś... cokolwiek to było - Bo zabiliśmy tego opierzonego gada. To znaczy chyba potrącił ją autobus, ale wziąłem ją... ze sobą. Właściwie nie wiem po co, Heather umiesz golić gęsi? Chyba trzeba ją ogolić zanim będzie można z niej gulasz zrobić. Albo rosół. Kebaba, może. - na samo wspomnienie zrobiło mu się niedobrze, więc przyłożył pięść do ust, odbiło mu się, spojrzał w sufit.
Fakt, że Wood ściągała z siebie ubrania nie robił na nim wrażenia, widział jak wykonywała tę czynność wiele razy, a teraz był nazbyt poturbowany, aby myśleć o czymkolwiek innym niż gorącym prysznicu.
- Wiesz co, po dłuższym namyśle, Cameron, jak się rozbierzesz to nie będziesz przynajmniej pływał w tych wymiocinach. I przesuń się, ja tez chce do wanny. Pewnie śmierdzimy gęsią śliną, czy cokolwiek. - wstał lekko się chwiejąc i bezpardonowo zaczął iść w stronę Camerona.
- Słyszałeś?? Idę, suń dupsko. - przypomniał się - Heather ty też wchodzisz?? Chyba się zmieścimy. - podsumował, nieprzejęty.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you