Właściwie różne były gusta, nie wiedzieć czemu Geraldine nigdy nie sądziła, że tacy jak Perseus mogą interesować się nią w ten sposób. Była dobrą kumpelą większości czystokrwistych czarodziejów i traktowali ją bardziej jak kolegę do szklanki niżeli kobietę. Nie, żeby jej to specjalnie przeszkadzało, dobrze czuła się z taką rolą, jaką przyszło jej pełnić w społeczeństwie. Zresztą sama prowadziła się w ten sposób nie bez powodu.
Może niepotrzebnie wątpiła w szczerość słów Perseusa, no ale nie było to coś, czego się spodziewała, zresztą Yaxley miała problem z przyjmowaniem komplementów. Może i mogło się wydawać, że nic jej nie rusza, jednak gdy była młodsza docierało do niej wiele niezbyt przychylnych komentarzy, które dosyć mocno ją raniły, przez co gdy dorosła nie traktowała niczego poważnie.
Nie spodziewała się też, że wyląduje w takim miejscu właśnie z Blackiem. Szemrany zaułek, gdzieś na Nokturnie. Mogło się to skończyć różnie. Obserwowała uważnie Perseusa, gdy ten wspinał się po drabinie, cóż, nie szło mu najgorzej zważając na to, że asortyment jaki ze sobą zabrał skutecznie utrudniał mu tę wspinaczkę.
Ona miała tylko butelkę alkoholu, którą zabrała ze sobą z knajpy. Nie tak ciężko było się z nią przemieszczać, szczególnie dla kogoś tak wprawionego jak ona.
- Jasne, wolałam się upewnić, że masz sytuację pod kontrolą, nie obraź się, ale nie wyglądasz na kogoś, kto wspina się na dachy. - Dodała z rozbrajającą szczerością, no ale tak już miała. Zawsze mówiła dokładnie to, co miała na myśli.
Black w końcu wspiął się na dach, ona znalazła się tam kilka sekund po nim, skorzystała z jego dłoni, żeby nie potknąć się przy ostatnim kroku. Miała nadzieję, że to miejsce jest w miarę bezpieczne, wolałaby nie trafić na jakąś rozwalającą się kamienicę, ale no wiadomo, jak to jest z Nokturnem, to było naprawdę parszywe miejsce.
Usiadła sobie więc na tym nieszczęsnym dachu i wyciągnęła spod pazuchy butelkę whisky, którą wyniosła z baru. Upiła niewielki łyk alkoholu i wysunęła dłoń z butelką w stronę mężczyzny, gdyby również miał ochotę skosztować tego wspaniałego trunku. Miejsce miało swój urok, można było z niego obserwować niemalże cały Nokturn, który z tej odległości wydawał się być nawet całkiem malowniczy.
Przeniosła spojrzenie na Persiego, kiedy ten znowu się odezwał, nie ukrywała swojego zdziwienia bo wpatrywała się w niego szeroko otwartymi oczami. Ten to kurwa potrafił w komplementy, zamurowało ją jednak nieco i nie do końca wiedziała, co ma odpowiedzieć na te słowa. - YYY, dzięki? - Uniosła wzrok, żeby spojrzeć w niebo, faktycznie nie dostrzegła żadnej gwiazdy.