02.06.2024, 14:02 ✶
To było dziwne. Jakby wpływali do kompletnie innego świata. Niby ciągle byli pod wodą, niby ciągle zbliżali się do dna, ale dno jeziora Windermere różniło się w sposób znaczący od zwykłego jeziora. Przede wszystkim, zamieszkiwały je zaczarowane istoty.
Wyczarowana przez Geraldine bańka pozwoliła jej wreszcie odetchnąć i odżegnać od siebie chwilowo, przynajmniej, wizję utonięcia. Ciągle czuła ból w miejscu, gdzie zacisnęły się na jej ciele zęby trytonki, ale ból nie był na tyle silny, by ją obezwładnił. Była ciągnięta ku dziwnemu budynkowi, ku jednemu ze znajdujących się najniżej wejść.
Płynący za nimi Esme, z nożem w ręku, widział sytuację jeszcze dokładniej. Na szczęście dla niego, przeciwniczka Geraldine była zajęta łowczynią. Nie był w stanie płynąć tak szybko jak trytonka, ale ciągle miał ją przed oczami. Zobaczył, do którego wejścia wpłynęła i skierował się za nimi.
Tunel byłby ciemny, gdyby nie porastająca go fluorescencyjna roślinność. Wyglądał jak wydrążony w jakimś wapieniu, może stwardniałej, ciemnej glinie połączonej z kamieniami lub jakimś innym rodzaju niezbyt trwałego, ale jednak trzymającego się w całości kruszcu. Był nieforemny, nosił ślady tyleż natury, ile pazurów.
Szansę na atak Esme otrzymał w momencie, gdy trytonka wypłynęła z korytarza ku większemu pomieszczeniu. Geraldine przypominało trochę… więzienie? Dość osobliwe, bo cele zostały wydrążone w wapieniu, budowa krat przypominała połączone ze sobą stosy malutkich muszelek a przetrzymywani w nich byli… Ludzie? Mugole? Choć właściwie to nie byli tylko ludzie, bo wśród więźniów na pewno był także młody tryton. Kobiety i mężczyźni dryfowali w powietrznych bańkach i wyglądali jakby spali. Z boku Rowle naliczył sześć osób.
Trytonka cisnęła Geraldine do pustej celi i wtedy zaatakował ją Esme, celnie wbijając nóż w bark. Wodne stworzenie wydało z siebie serię podwodnych bąbli (pewnie krzyków) i rzuciło się na Rowle’a, zamierzając przygwoździć go do ściany.
@Esmé Rowle @Geraldine Yaxley
Wyczarowana przez Geraldine bańka pozwoliła jej wreszcie odetchnąć i odżegnać od siebie chwilowo, przynajmniej, wizję utonięcia. Ciągle czuła ból w miejscu, gdzie zacisnęły się na jej ciele zęby trytonki, ale ból nie był na tyle silny, by ją obezwładnił. Była ciągnięta ku dziwnemu budynkowi, ku jednemu ze znajdujących się najniżej wejść.
Płynący za nimi Esme, z nożem w ręku, widział sytuację jeszcze dokładniej. Na szczęście dla niego, przeciwniczka Geraldine była zajęta łowczynią. Nie był w stanie płynąć tak szybko jak trytonka, ale ciągle miał ją przed oczami. Zobaczył, do którego wejścia wpłynęła i skierował się za nimi.
Tunel byłby ciemny, gdyby nie porastająca go fluorescencyjna roślinność. Wyglądał jak wydrążony w jakimś wapieniu, może stwardniałej, ciemnej glinie połączonej z kamieniami lub jakimś innym rodzaju niezbyt trwałego, ale jednak trzymającego się w całości kruszcu. Był nieforemny, nosił ślady tyleż natury, ile pazurów.
Szansę na atak Esme otrzymał w momencie, gdy trytonka wypłynęła z korytarza ku większemu pomieszczeniu. Geraldine przypominało trochę… więzienie? Dość osobliwe, bo cele zostały wydrążone w wapieniu, budowa krat przypominała połączone ze sobą stosy malutkich muszelek a przetrzymywani w nich byli… Ludzie? Mugole? Choć właściwie to nie byli tylko ludzie, bo wśród więźniów na pewno był także młody tryton. Kobiety i mężczyźni dryfowali w powietrznych bańkach i wyglądali jakby spali. Z boku Rowle naliczył sześć osób.
Trytonka cisnęła Geraldine do pustej celi i wtedy zaatakował ją Esme, celnie wbijając nóż w bark. Wodne stworzenie wydało z siebie serię podwodnych bąbli (pewnie krzyków) i rzuciło się na Rowle’a, zamierzając przygwoździć go do ściany.
@Esmé Rowle @Geraldine Yaxley
Czas na odpis do 4.06, godz. 21.00