Matthew uśmiechnął się pod nosem, widząc, że jego pomocna dłoń - lub chusteczka - została zaakceptowana. Czyżby czuł się odrobinę odpowiedzialny za stan w jakim znalazła się Penelope? Mniejsza o to, ponieważ Penny chyba nie miała mu tego za złe, wszak chciał jej najpierw pomóc odstresować się tym papierosem, a później miał zamiar zniwelować skutki nikotynowego przyjaciela, który właśnie ją zniszczył.
- W takim razie zaraz postaramy się coś znaleźć - zakomunikował, przyglądając się jak rudowłosa pozbywa się papierosa. Mądra decyzja Nawet pokiwał głową w geście, które miał docenić jej postępowanie. Lepiej, że tak postąpiła, bo co by było gdyby zdecydowała się palić na potęgę? Co jeżeli uznałaby to za swoje nowe "hobby"?
- Jasne. Ruszajmy - zgodził się - Stojąc jak dwa kołki, nigdy nie odnajdziemy ani kropli wody - stwierdził. Może powinni sobie po prostu ukształtować szklankę czy butelkę z wodą? W teorii było to też jakieś rozwiązanie. Może nawet jedyne?
Stanley rozglądał się na lewo i prawo, ale nigdzie nie był w stanie dostrzec żadnego stoiska z wodą czy chociażby sokiem. Wszędzie dominowały alkohole. Tutaj jakieś nalewki czy coś w ten deseń. Tam gdzieś jakaś cytrynówka, która była sygnowana bardzo znajomym nazwiskiem dla Borgina, ale nie bardzo dla Matthewa, który nie orientował się w lokalnej scenie magicznej.
- Alkohol do popicia to raczej Cię nie interesuje? - zapytał, chcąc się upewnić, że to nie było to czego poszukiwali - Bo na razie nie widzę miejsca w którym można byłoby coś innego nić trunki z procentami - stwierdził z lekkim zrezygnowaniem. Nie mniej jednak, nadal się nie poddawał. Nie wierzył, że organizatorzy mogliby zapomnieć o tak podstawowej rzeczy jak woda. Na Merlina, nie było nawet najmniejszej fontanny z wodą?
- O! - wskazał otwartą dłonią na strefę, która była nieopodal miejsca w którym się znajdowali - To wygląda jak strefa gastronomiczna. Gdzie indziej będziemy w stanie dostać coś do picia, niż tam? To chyba nasza jedyna nadzieja Penny - dodał, a następnie ruszył powolnym krokiem w kierunku tego miejsca. Powolnym też dlatego, że w końcu kuśtykał na jedną z nóg i nie był w stanie osiągnąć jakichś zawrotnych prędkości.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972