02.06.2024, 21:47 ✶
Południowe stragany, Loteria z Sennym Władcą.
Brew czarownicy unosi się z zaciekawieniem, gdy towarzysz wypowiada kolejne słowa. Jego spojrzenie jest czymś świeżym, odmiennym od tego które zwykła znać. Zapewne wpływał na to fakt, iż w gronie jej znajomych znajdują się inni naukowcy bądź osoby o bardziej pragmatycznym podejściu do życia.
- To czego jestem w tym momencie pewna, to chęć rozłożenia twojego mózgu na części pierwsze, aby sprawdzić co jeszcze się w nim kryje. Jego zawartość wydaje się być z kategorii tych fascynujących… Świeżych i ekscytujących. - A gdy to mówi, przysuwa się doń odrobinę, tak by te słowa przeznaczone były jedynie do jego uszu. Zielone oczy błyszczą ciekawością i ekscytacją, gdy umysł zawiesza się na tej idei. I choć słowa mogą przerazić, tak naprawdę są specyficznym komplementem, który nierzadko opuszczał jej usta. Vera Travers interesuje się jedynie wyjątkowymi przypadkami. I ma wrażenie, że taki przypadek właśnie prowadzi ją w stronę loteryjnego koła.
- Tak, z pewnością fascynujący… - Mruczy na kolejne słowa, a kieliszek z winem nonszalancko wędruje do jej ust. Choć toczona rozmowa sprawia, iż przez chwilę ma ochotę sprawdzić czy jego drink nie smakuje przypadkiem lepiej, gdy spijany jest z męskich warg. Longbottom fascynujący być musi - inaczej ich znajomość nie ciągnęłaby się długimi latami przez te wszystkie góry i doliny relacji międzyludzkich. Vera lubi tych, którzy potrafią ją czymś zaskoczyć. Wyrwać z ram logiki i codziennej rutyny; przekierować tabun myśli w inne strony niż te, które zawsze ją pochłaniały. Spowodowane jest to zapewne chorobą, będącą najwspanialszą i najokropniejszą rzeczą jaka ją spotkała. Tuż obok likantropii, ta jednak zdaje się być znośniejsza. Z pewnością prostsza. - Co stoi za twoim wyborem? - Pyta więc, gdyż większość społeczeństwa nienawidzi porażek i robi wszystko, by ich nie doświadczać. Vera do tego tematu podejście ma iście naukowe mówiące, że gdyby nie porażki nie udałoby się dojść do rozwiązania. A to było istotą niezwykle płochliwą i psotną.
Śmieje się dźwięcznie na kolejne słowa towarzysza.
- Ślepy los? Mój drogi, posiadam jakieś… - Zawiesza się na chwilę, by wykonać w głowie szybki rachunek. Z kategorii tych, które wykonywała wielokrotnie i niemal automatycznie. - trzydzieści pięć procent szans na wygraną zadowalającą i jakieś pięć procent szans na to, że wygrana będzie powyżej oczekiwań. - Odpowiada do bólu naukowo, ciężko jednak oczekiwać innej odpowiedzi od kogoś, kto przesiąknięty jest logiką, statystyką i innymi zagadnieniami z pogranicza czarnej magii.
Vera wymienia los, smukłe palce dotykają jednego z kół by przy pomocy odpowiedniej siły wprawić je w ruch. Koło obraca się szybko, by po kilku uderzeniach serca zwolnić.